Dziennik Gazeta Prawna jak coś napisze o oświacie to albo jest to sensacja odgrzanego kotleta albo kompletna bzdura czyli zaczynają kopiować wzorce z Gazety Wyborczej, która potrafi z faktu braku etatów w październiku zrobić feministyczny manifest.
Wczoraj Dziennik odgrzał kotlet z feriami, a Trójka podchwyciła. W liceach w maju nauka jest trochę fikcyjna, bo są matury i nie ma komu prowadzić systematycznie zajęć. Dlatego od dawna powraca problem organizacji zajęć w tym okresie i co roku dyskusja nad zmianami się niemrawo wlecze. Dziennik odkrył sensację w lutym AD 2010. Wynalazł jakiś anonimowy projekt dyrektorów z Dolnego Śląska (są tacy co nic nie wiedzieli o projekcie) i już jest wierszówka. Jest i szum gdy półgębkiem wspomina się o przeniesieniu matur na koniec czerwca, a za to wytłuszcza dwutygodniowe ferie w maju i jeszcze tydzień jesienią.
Jako rodzic, który niedługo wyśle dzieci do szkoły już się zagotowałem, bo co mnie obchodzą problemy organizacyjne w liceum, gdy ja będę musiał w maju i październiku szukać wolnego by zapewnić opiekę krasnalom w podstawówce.
Jako nauczyciel tez się zagotowałem, bo solidarnie dostanie mi się za fanaberie kolejnych wolnych dni. Tymczasem problem dotyczy szkół ponadgimnazjalnych, które kończą się maturą, a głównym winowajca jest Centralna Komisja Egzaminacyjna, która od lat broni sie przed przeniesieniem matur na druga połowę czerwca, bo … uwaga … potrzebuje ok 2 miesięcy na poprawę matur.
XXI wiek, sprowadzenie w dużej mierze matur do testowej strzelanki, komputeryzacja i wreszcie poziom matur żenująco niski, a CKE potrzebuje 2-3 razy więcej czasu by organizacyjnie załatwić sprawy matur niż to bywało w zamierzchłych, ciemnych wiekach PRL.
Nie ma mojej zgody na takie pomysły z kalendarzem ani jako rodzica ani jako nauczyciela. Matury należy przenieść na druga połowę czerwca i przy odpowiedniej organizacji załatwić sprawy maturalne w ciągu 2-3 tygodni. Zresztą egzaminy gimnazjalne podobnie powinny odbywać się w czerwcu, a nie pod koniec kwietnia.
Jestem za zniesieniem ferii zimowych w ogóle. Za to niech wydłużą przerwę świąteczno noworoczną do dnia Trzech Króli. Rok szkolny wydłużyć do końca czerwca aby móc zrobić tydzień wolnego w okolicach Dnia Wszystkich Świętych i podobnie w okolicach Wielkiej Nocy. Są to naturalne daty, które i tak wiele rodzin gospodaruje na rodzinne spotkania i często zwalnia dzieci aby przygotować się do świąt lub do wyjazdu.
Wiem jednak, ze tak nie będzie, bo
– w liceach wakacje zaczynałyby sie w drugiej połowie lipca (rekrutacja)
– na wyższych uczelniach też podobnie
– cepry z pensjonatami w Zakopanem czy innych Sudetach nie mieliby urobku na feriach
– CKE nie ma kasy na organizację egzaminów, a tą co ma to przepuszcza na jakieś kolejne nic nie znaczące ekspertyzy lub broszurki
– problem jest marginalny i w zasadzie każdej ze stron pasuje istniejące status quo. Uczniowie wcale nie chcą więcej się uczyć, nauczyciele więcej pracować, a państwo dokładać do edukacji.