Skoro istnieją w Sieci trolle, powinny być także elfy.
Metoda elfowania jest następująca: na blog trolla zagląda ktoś, kto zaczyna energicznie się z nim zgadzać. Obsypuje go komplementami. Pod niebiosa wynosi sprawę, o której troll pisze. Sławi jego poglądy, płeć, wiek, narodowość.
Troll najpierw się cieszy, potem wbija w dumę, następnie dopada go zmieszanie, wreszcie ogarnia złość (albowiem zatkać elfowi dzioba w zasadzie nie sposób), ostatecznie dostaje białej gorączki i elfa banuje.
A wtedy pojawiają się wyrzuty sumienia – przyszedł do niego taki wspaniały człowiek, a on…
Elfing najlepiej się sprawdza pod trollowym postem.
Troll pisze, na przykład: “ Dzisiaj bezlitośnie skopałem kociaczka, buahaha”.
Przychodzi elf i zaczyna: “Ach, jakież to cudowne – kopać kocięta! Wprost fantastyczne! Uwielbiam ludzi o tak niebanalnych zainteresowaniach! Kociaczki są takie słodkie, kiedy się je kopie! Autorze drogi, musisz koniecznie jeszcze raz nakopać porządnie kociakowi i wkleić zdjęcia, żebyśmy się mogli nimi nacieszyć!!!”
Troll kompletnie traci głowę. Desperacko usiłuje wywołać jakąkolwiek, drobną choćby awanturę, ale nic z tego. Elfa nie sposób obrazić. Jest odporny na zaczepki. Robi swoje.
Jeśli traci rezon, woła kilku następnych, którzy ze wzmożoną energią przyklaskują trollowi, chóralnie domagając się kontynuacji wątku i obszernej dokumentacji fotograficznej.
Troll zalewa się łzami, banuje wszystkich po kolei, ale w miejsce każdego zbanowanego elfa przychodzi dwóch-trzech następnych.
W końcu troll kasuje w diabły post, potem – kiedy elfy przenoszą się pod inne jego posty – likwiduje blog, aż wreszcie opuszcza Internet i już nie wraca.
Elfy zaś długo jeszcze wspominają w swoich notkach i komentarzach owego cudownego człowieka o nadzwyczajnej wprost wrażliwości, który dostarczył im tyle szczęścia oraz niezapomnianych przeżyć.
Zaprawdę, powiadam wam – elfing jest zabójczy…
Autor: Клятый_Вомпер