Ulung

2010-02-01 21:57:06 - Stary

Tagi: praktyka

Niedziele były w wakacyjnym, katowickim akademiku dniem powrotów. I można sobie było wieczorem przy brydżu pogadać o nowinach. Ale nie tym razem. Wojtek bowiem ze swojej firmy przytaszczył był instrukcję montażu “reduktora stołu obrotowego wiertnicy OP 1200”, którego remont niebacznie powierzono zespołowi z nim samym w składzie i poważnie się zabrał do jej studiowania.

– Co powiedzą użytkownicy tego stołu, kiedy spróbują pierwszy raz po remoncie zredukować jego obroty? OP ty dwieście… – Stąd jego nazwa.
Wojtek się wyraźnie mścił za kpiny. Albo się amorami albo rotacyjnym stołem zajmował. A czwartego i tak i tak do gry nie było.

W holu, gdzie zazwyczaj socjolodzy sami układali swoje tabelki znalazły się tym razem porozkładane na podłodze ozalidowe rysunki a na chodniku w przejściu leżał między stolikami ślęczący nad nimi Wojciech, wywalony przedtem razem z tym chłamem na korytarz. Szybko wzbudził zainteresowanie kilku Wrocławian i teraz perorował mądrze wraz z nimi rozgryzając tajniki montażu. Dołączyły dziewczyny i… zaczęło być ciekawie.

Wacek uchodził za eksperta od herbaty. Ulung, zaparzony w wielkim fajansowym dzbanku pod przykryciem zaimprowizowanym z “Tablic strzelniczych 76 mmm armaty” – książki rozdanej niegdyś studentom przez Studium Wojskowe AGH do nauki – pachniał i smakował rewelacyjnie.

Przytaszczono więc dzbanki ze stołówki, powszechnego wówczas Ulunga, flaszeczkę domowego bimberku i powołano zespół herbaciarzy pod przewodnictwem Waceusza. Do niego się zgłosiła Hanka, socjolożka, którą Wacek od dłuższego czasu uważał za niewątpliwie stukniętą. Na jego bowiem niewinny zupełnie żart zareagowała kiedyś gniewnym słowotokiem.

Teraz też wskazując na tablice – rzeczywiście, para nie dodaje urody nawet tak groźnym książkom jak militarne instrukcje – zapytała surowo:
– Co to jest?
Wacek bez słowa obrócił obrócił instrukcję tytułem do góry. Tak też wyglądała niepięknie.
– Co tu robi? – Spytała Hanka, z większym nawet naciskiem.
– Kto tu rządzi? – Wacek patrzył stanowczo w oczy zaczepnej dziewczyny. Duże, zielone, robiły przy czarnych włosach dobre wrażenie.
– Ty, oczywiście.
– To powycieraj porządnie te spodki.
– Phi.
– Słyszałem!
– Phi – znacznie ciszej zabrzmiało.
– Nno.
Wacek był z natury łaskawy.

Impreza się rozwinęła nad wyraz owocnie. A Hanka grała też w brydża. Ducha miała pozornie chyba tylko w stanie chwiejnej równowagi ale materię na pewno wielce zróżnicowaną. Pierwsze próby empirycznego badania tego fenomenu dawały nadzieję na możliwość dokładniejszego zgłębienia rzeczy. A i niweczyły wojtkowy monopol brydżowy. Zwłaszcza, że Jacek również znalazł damski substytut gracza. Tyle tylko, że zupełny brak skłonności obu dziewczyn do oszczędzania słów niósł w sobie zarzewie swoistych problemów.

– Wszystkie pyskujom. I na to nie poradzi – orzekł w poniedziałek hajer podczas gdy fachowo oparci o gitary czekali na następny wóz po urobek.



Komentarze:

Uprzedzać trzeba, Stary...

Sąsiadów pewnie zerwałam z pierwszego snu, tak mnie rozbawiłeś po nocy…

Poproszę o rozwinięcie tematu, pliiz.

Albowiem zaczynam podejrzewać, iż wcześniej mieli Panowie okoliczność jedynie z cichymi puszystymi owieczkami, anielską wprost spolegliwością zalecającymi się światu.

Gdzie to się jeden z drugim taki ulung(ł)?

W rozchichotaniu niepowstrzymanym

Xiężna
(2010-02-01 23:15:50)

Stary,

to mi wygląda na wstęp do wielce obiecującej, większej całości!

Pozdrawiam wyczekująco

“[miała] materię na pewno wielce zróżnicowaną. Pierwsze próby empirycznego badania tego fenomenu dawały nadzieję na możliwość dokładniejszego zgłębienia rzeczy” – perfekcyjne! Bis!!!
:)

jotesz
(2010-02-02 08:03:05)

Stary

uważaj bo grono cmokierów Ci przybędzie

:)

max
(2010-02-02 09:21:48)

Stary

uważaj bo grono cmokierów Ci przybędzie

:)

max
(2010-02-02 09:21:48)

Studencki brydż z udziałem pań

kończył się nieodmiennie zerwaniem rozgrywek przez panów już po kilku robrach spowodowanym “nieiściem karty” owym panom w miarę postępującej konsumpcji. “Po trzecim pasie wódka stygnie”. A paniom jakoś konsumpcja na koncentrację uwagi nie wpływała.

Rozczytuję się we wspomnieniach, trochę zazdroszcząc, że moje studenckie czasy były takie nudne i nijakie.

Pozdrawiam

oszust1
(2010-02-02 09:35:08)

Xiężno!

Cieszę się bardzo. Sąsiedzi może mniej?

Temat zaś, dramatyczny z natury, trudno dość rozwijać w sytuacji kiedy istotą kawalerstwa jest komedia raczej. Czyli pierwsza faza kontaktów damsko męskich. Później sprawy się łatwo rozpędzają bez trudu porywając za sobą bardziej nieostrożnych.

Pozdrawiam pięknie.

Stary
(2010-02-02 11:41:17)

Joteszu!

Dziękuję.

Czystą prawdę napisałem. Jak na dłoni.

Stary
(2010-02-02 11:42:53)

Maxie!

I bardzo mnie to ucieszy.

Dzięki temu, że łakniemy pochwał ewoluują społeczności. Nieraz w zdumiewającym kierunku.

Stary
(2010-02-02 11:44:25)

Oszuście!

Panie często mają zwyczaj bezceremonialnego komentowania wistów. I wielce subiektywnego w dodatku.

A czasy studenckie są tym piękniejsze im bardziej odległe. Poczekaj trochę, sam zobaczysz.

Stary
(2010-02-02 11:46:41)




Stary

notki:

Fatum
(2010-02-03 14:09:30)
komentarze: 6

Omnipotencja
(2010-02-02 17:24:00)
komentarze: 9

Ulung
(2010-02-01 21:57:06)
komentarze: 9

Monidło
(2010-01-31 13:33:42)
komentarze: 8

Karlusy
(2010-01-29 16:31:51)
komentarze: 16

Cug
(2010-01-28 09:09:18)
komentarze: 34

Międzymorze
(2010-01-27 09:16:01)
komentarze: 9

Zamiennik
(2010-01-24 10:12:15)
komentarze: 12

Przykład
(2010-01-21 10:00:22)
komentarze: 28

Los
(2010-01-18 12:07:34)
komentarze: 7

Noworoczność
(2010-01-16 13:52:27)
komentarze: 7

 » więcej