Cug

2010-01-28 09:09:18 - Stary

Tagi: praktyka

Poranny pociąg z Katowic do Pszczyny(?) przez Tychy. W latach pięćdziesiątych a już elektryczny. I dwóch odbywających na kopalni praktykę studentów, kimających pośród szarego tłumu ludzi dojeżdżających na pierwszą zmianę. Szaro, smrodliwie, za oknem śląskie, zadymione, wymizerowane lato. Widoczne niewyraźnie, zabrudzone sadzą fasady przedwojennych kamienic zdobią wielkie czerwone tablice, z których białe hasła wykrzykują, że “każdy pocisk ponad plan to tona węgla wymierzona w imperializm“. Czy jakoś tak.

Konduktor przechodzi leniwie wzdłuż siedzeń obojętnie mijając te same, znane mu twarze. I dostrzega dwóch nowych. Podchodzi: bilety pszę. Dostaje miesięczne kartoniki z fotografiami właścicieli. Ogląda. Legitymacje pszę. Dostaje, oddaje, idzie wzdychając. Młody a już przybity. Nudą, szarością, dymem hut na zewnątrz i sportów – najtańsze papierosy – wewnątrz.

Koniec porannej jazdy. Idą martwo za tłumem wysiadających szczęśliwi, że jeszcze wszystko przed nimi. Pokazują portierowi przepustki, kupują gazetę – po cholerę nam to gówno? Wszyscy kupują. Przebierają się w łaźni, w lampiarni się dopiero ożywiają, zagadywani przez ładne lampiarki. Oddają im swoje gazety i zjeżdżają pod Ziemię.

Wyjeżdżają, wychodzą z klatki prostując obolałe kości, lampiarki ich już nie odróżniają pośród wybrudzonych węglem mężczyzn. Potem łaźnia, portiernia, pociąg i znowu konduktor. Przechodzi pośród apatycznego, wygłodniałego przed obiadem tłumu, dostrzega chłopaków. Bilety pszę, legitymacje pszę. Katowice. I nareszcie…

A rano, znowu.

Aż po kilku tygodniach odpytywany w pociągu Jacek konduktorowi oświadcza, że legitymacji nie ma. Ha, wzdycha ów, wyjmuje stosowny kajet i kopiowym ołówkiem spisuje personalia z biletu aby kolej lekkomyślnego Jaceusza dopadła. Kiedy jest już pod koniec niecodziennego mozołu zwraca się do Wacka i też słyszy: nie mam legitymacji. Wtedy się nawet melancholijnie uśmiecha.

Ale kiedy Jacek powiada, że właśnie znalazł legitymację i okazuje ją triumfalnie, chmurnieje. Taki pech. I to tuż przed zakończeniem wypełniania pergaminowego formularza z wysłużoną kalką. Składa więc z westchnieniem zawodu pisarskie utensylia i apatycznie dopełnia formalności: pan też znalazł? – zrezygnowanym głosem do Wacka.

Jasne, odpowiada Waceusz, sięga do kieszeni i… kicha. Aaa – ożywia się sarkastycznie uradowany urzędnik i na nowo otwiera poskładany już zawile kapownik. Pisze a Wacek, przestraszony że naprawdę zgubił dokument przewraca gorączkowo liczne kieszenie. I… znajduje. Pokazuje z niekłamaną satysfakcją. Oczywiście pod koniec zapełniania kolejnego druku ścisłego zarachowania. Co za pech.

Konduktor ma dość. Spisuje obu. Za utrudnianie. Potem im już do końca praktyki ostentacyjnie nie sprawdza biletów. Jeżdżą jak wszyscy.

Polubili nas pan konduktor wreszcie, chełpią się na przodku kolegom, fachowo na gitarach (takie łopaty) oparci w oczekiwaniu na następny wóz po urobek. Ee tam – to też dojeżdżający tą trasą górnik. Przódy to wy paniska byli, robotaście mu dowali. A terozki…

Szaro i smutno było w porannym pociągu. I popołudniowym też. Ale ten chociaż do żarcia wiózł. I świata…



Komentarze:

Stary

nareszcie :)

Fajnie się zapowiada? To Tychy były?
Mieszkałem tam chwilkę i sporo rodziny mam . Na E przede wszystkim

pozdrawiam

max
(2010-01-28 10:00:00)

Maxie!

Dziękuję.

Rzecz nie jest dokładnym odwzorowaniem zdarzeń. To impresje, dla których geograficzne szczegóły będą tłem. Ale zaczynałem karierę na Murckach – najstarszej kopalni węgla w Polsce. To i tło zacne.

Stary
(2010-01-28 10:42:13)

Na Murckach

było fajne stare osiedle familoków – ale nieklasycznych. O dziwo masa zieleni i domy pomalowane na biało.

Z 10 lat temu

pozdrawiam

max
(2010-01-28 10:45:36)

Panie Stary

Bardzo fajne. Proszę o jeszcze.

odys
(2010-01-28 11:14:30)

Odysie!

Dziękuję. Postaram się.

Stary
(2010-01-28 11:37:02)

No, nareszcie...

Opowiadanie – śliczności!

Kiedy ciąg dalszy?


Pozdrowienia uśmiechnięte

Xiężna
(2010-01-28 19:34:42)

Maxie

A nie na Giszowcu? Familoki zazwyczaj są z cegły czerwonej i przypominają trochę większe baraki (standard podobny). Na Giszowcu zostało swego czasu założone osiedle mające spełniać założenia miasta-ogrodu i tam stoją DOMKI. Białe domki-bliźniaki w otoczeniu zieleni. Gdybyś taki domek nazwał “familokiem”, zaraz by Cię właściciel podogonił....

Taka mądra jestem, bo na Giszowcu sześć lat mieszkałam :)

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 21:01:03)

A opowiadanie

też mi się podobało.

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 21:02:44)

Xiężno!

Dziękuję pięknie. Dawno nie miałem takich rumieńców.

Niebawem.

Pozdrawiam najpiękniej.

Stary
(2010-01-28 21:18:27)

Pani Łyżeczko!

Bardzo się cieszę. I pięknie dziękuję.

Na Giszowcu było wzorcowe osiedle i jego urokliwe familoki są powszechnie naśladowane.

W Murckach były dwie chyba ulice familoków. Nie najgorzej się prezentujące ale od giszowcowych znacznie skromniejsze. Same zaś Murcki, pośród lasów położone miały znacznie czystsze od Szopienic a i chyba od trapionego hutą Ferrum Giszowca środowisko. I liczne w lasach poeksploatacyjne zapadliska tworzyły idyllicznie się w zieleni prezentujące ale zdradliwe dość jeziorka.

Stary
(2010-01-28 21:26:18)

Łyżeczko

Giszowiec to inksza inkszość. Bywałem na Giszowcu- fakt tam nie ieszkałem. Dlatego napisałem, że nieklasycznych :)

Może deczko nadużyłem nazwenictwa?

Na Giszowcu, prócz kilku wieżowców zapamiętałem długaśne domy/kamienice na kilkanaście mieszkań, no i familoki- jasna sprawa

Tutaj Murcki jakie pamiętam – mniej więcej

http://sm-gm.com/wp-content/gallery/murcki-z-lotu-ptaka/p91371903.jpg

na dole zdjęcia, jak zakręt robi się w lewo widać te domki :)

max
(2010-01-28 21:35:15)

A żeby było fajnie

na Nikiszowcu tez chwilkę spędziałem, nawet znajomych mam do dzisiaj. Choć nie w zabytkowej części

pozdrawiam

max
(2010-01-28 21:36:58)

Maxie

Zwracam honor. Rzeczywiście, te mogą podpadać pod “nietypowe familoki”.

Giszowiec został okropnie oszpecony w latach 70-tych, gdy kopalnia postanowiła wybudować tam bloki. To, co ocalało z dawnego mista-ogrodu, to mniej niż połowa, wywalczona (dosłownie) przez mieszkańców. Serce się kraje…

Giszowiec w pigułce:
http://katowice.gazeta.pl/katowice/3292000,35063,4487639.html?back=/ka

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 22:27:09)

Giszowiec

był jednym z cenniejszych zabytków urbanistycznej koncepcji sir. Ebenezera Howarda.
Powstało w tym samym czasie, co słynne na świecie osiedle zakładów Cadbury w Anglii, dziś będące wielkim żywym (i drogim) skansenem.

Słyszałem niegdyś anegdotę, jak w latach 70 zrobiono badanie, gdzież to w Katowicach mieszka się najlepiej. Gdy ludzie wskazali Giszowiec — zapadła decyzja: to tu wybudujemy bloki, będzie się w nich cudownie żyło. I znaczna część zabytkowego miasta-ogrodu poszła do rozbiórki. Bloki stoją do dziś.

Ale i familoki z sąsiedniego Nikiszowca nie wypadły sroce spod ogona. Bynajmniej nie są barakami. To osiedle to też zabytek myśli urbanistycznej z poprzedniego przełomu wieków. Zresztą, tych samych architektów zatrudniono zdaje się.

Chcę wam powiedzieć, że architekci zagraniczni przyjeżdżają tam w zorganizowanych wycieczkach, oglądać te cuda w stanie bliskim naturalnego, z żywą społecznością proletariacką.

Na zachodzie takie osiedla wyglądają dziś tak:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Parkway_Fountain.jpg

odys
(2010-01-28 22:31:55)

Stary

Przez wzgląd na mrówczą pracę mojego męża, muszę zaprotestować. Otóż dokładnie 10 lat temu wybranek mego serca, wtedy jeszcze narzeczony, przeprowadził długą i intensywna kampanię propagandową pod nazwą “zamieszkamy na Giszowcu”. W tym celu chodził po różnych wojewódzkich inspektorach ochrony środowiska zbierając dane na temat zanieczyszczeń powietrza, gleby itp. Okazało się, że ruchy poiwetrza nad Katowicami układają się w ten sposób, że dymy znad Huty Szopienice nad Giszowiec praktycznie nie docierają. Pod niektórymi względami Giszowiec wypadł lepiej od Poznania :)
Zresztą został on zbudowany na skraju podmokłych lasów murckowskich (kto z obecnych słyszał o rezrwacie buków w Katowicach? Rezerwat nazywa się “Murcki” właśnie), czego pozostałością jest park na Giszowcu oraz leśniczówka (dzis przedszkole). Wybudowanie bloków w latach 70. przyczyniło się do stopniowego osuszania terenu, wskutek czego dziś niektóre buki usychają.

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 22:36:07)

Odysie

Nikiszowiec, w jego centrum wygląda naprawdę nieźle. Generalnie opinie psują bloki dwupiętrowe bodajże po drugiej stronie ulicy i łobuzy tam mieszkające

pozdrawiam

max
(2010-01-28 22:38:14)

Dla porównania

Typowe familoki wyglądają tak:
http://images.google.pl/images?hl=pl&source=hp&q=familoki&lr=&um=1&ie=

Jedna toaleta na piętro obowiązkowa…

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 22:38:28)

Maxie

Ale Nikiszowiec jest zupełnie hermetyczny. Człowiek wysiada tam z autobusu, przechodzi dwie ulice i po prostu czuje na plecach napis: OBCY.
Dla swoich oczywiście jest przyjazny, miałam koleżankę, która nie wyobrażała sobie mieszkania w innym miejscu (po wybudowaniu łazienki w mieszkaniu, rzecz jasna).

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 22:41:04)

Łyżeczko

Ok, ale błoto na ulicy i jeden wychodek na piętrze nie jest immanentną cechą familoków, tylko zaniedbania.
Ja wyrosłem w domku w podwarszawskim mieście-ogrodzie i też stan techniczny był żałosny a wychodek był w ogrodzie, wolnostojący.
Sto lat temu ta pojedyncza toaleta na piętrze familoku była krzykiem nowoczesności i higieny.

Na świecie przez ten czas budynki remontowano i modernizowano, ich mieszkańcy się bogacili. Dziś takie budynki z czerwonej cegły w starych robotniczych dzielnicach, fundowanych wg lekko utopijnych planów nowego porządku — są cenione. W każdym sensie tego słowa.
Ale nie u nas.
U nas czeka się, aż to się wszystko rozpadnie, samo zniknie, najlepiej z mieszkańcami, którzy są problemem.

Oczywiście, że wchodząc w osiedle o tak silnie społecznym charakterze, gdzie każde podwórko czy ulica stanowią ścisłą wspólnotę — jesteśmy obcy. Znamy to z warszawskiej Pragi. Ale to też jest jakaś wartość. Nie tyle ta obcość — tylko ta swojskość, od której obcy się odróżnia. W blokowiskach obcy jest nie tylko przyjezdny — ale każdy mieszkaniec.

Oczywiście, że koncepcja miasta-ogrodu stanowi ramy czy fundament dla zupełnie innej tkanki społecznej. Też jestem za. Ale to nie jest jedyne rozwiązanie. Nawet jeśli moje ulubione.

odys
(2010-01-28 23:15:26)

Wracając do honoru :)

żaden tam honor, duma itp :)

ja zawsze byłem napływowy, choć z miejscowymi nigdy problemu nie miałem, choc rzecz jasna zainteresowanie wzbudzałem, choc pewnie o tym nie wiedziałem :)

max
(2010-01-28 23:20:00)

Odysie

Na pocieszenie mogę dodać, że w ostatnim czasie familoki zaczynają być modne (nie wszystkie, rzecz jasna – Szopienice nie mają szans). Niektórzy wykupują, remontują, modernizują. Podobno właścicielką jednego z takich właśnie familoków była ś.p. Barbara Blida.

Ja nie wartościuję hermetyczności środowiska, stwierdzam jego fakt. Dla kogoś z zewnątrz jest on raczej trudny, dla kogoś ze środka – pożądany.

Na początku, kiedy zamieszkałam na Giszowcu, chodziłam po nim i powstrzymywałam się, by nie płakać nad jego utraconym charakterem. Potem trochę mi przeszło :)

Pani Łyżeczka
(2010-01-28 23:42:23)

Pani Łyżeczko!

Swoje spostrzeżenia dotyczące stanu środowiska oparłem tylko na domysłach wynikających z bliskiej lokalizacji huty. Nie miałem racji. I bardzo się z tego cieszę.

Bo Giszowiec, to rzeczywiście perełka, którą było mi dane oglądać w latach sześćdziesiątych, przed blokowiskami i w czasie, kiedy o emisjach w ogóle nie było słychać. I trochę Ci zazdroszczę niegdysiejszego tam mieszkania.

Pozdrawiam pięknie, małżonka również.

Stary
(2010-01-29 11:37:27)

Panie Stary!

Dziękuję za pozdrowienia. Trochę się martwię, że zdominowałam tym Giszowcem dyskusję pod opowiadaniem, ale nareszcie trafił się temat, na który mam coś do powiedzenia, proszę więc o wybaczenie.

W ramach ciekawostki. Zauważyłam pewną cechę osób wychowanych na Giszowcu, zarówno “tych z domków”, jak i “tych z bloków”. Dla nich sprawa jest jasna: jeśli coś jest brzydkie, jest po prostu brzydkie. Jeśli coś jest piękne, jest prawie jak na Giszowcu :D

Pani Łyżeczka
(2010-01-29 21:51:13)

Stary

Dziękuję za miłą lekturę do porannego cappu. No to czekam na kolejne

sajonara
(2010-01-30 09:45:57)

zafascynował mnie

Pan Łyżeczka w trasie między-urzedowej!
No i nigdy bym nie przypuszczała, że mogla być taka enklawa z czystym powietrzem tam, gdzie wszyscy się spodziewają czegos odwrotnego.

Stary,
patrz, ile pozytków z jednej, osobistej opowieści. Ide czytac nastepny odcinek:))

zdrowia, szczęścia i pieniędzy życzę

Anna Mieszczanek
(2010-01-30 12:35:34)

Aniu!

Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że Ci się spodoba.

Stary
(2010-01-31 17:35:53)

Anno

Zaskoczenie jest jedną z podstawowych reakcji, gdy poznaje się Katowice (czy szerzej: Śląsk, czy jeszcze szerzej: województwo śląskie), mając wcześniej do dyspozycji jedynie obiegowe opinie i to, co widać z pociągu. Muszę przyznać, że po tych dziesięciu latach mam coraz mniejsze przywiązanie do tego, co wydaje się oczywiste i coraz większą ciekawość dla tego, co prawdziwe.

A Pan Łyżeczka biegał po urzędach, bo nie miał wtedy jeszcze dostępu do Internetu :)

Pani Łyżeczka
(2010-01-31 21:02:04)

Znalazłem fajny film

o Szopienicach, to po sąsiedzku z Giszowcem…prawie :)

z 1937 roku

max
(2010-02-11 13:48:33)

Maxie!

Giesche SA, to jeden z potentatów metalowych II Rzeczypospolitej. Huta Ferrum, której ruiny może jeszcze teraz są w Szopienicach widoczne, to jego sztandarowa własność.

Stary
(2010-02-11 16:18:52)

Stary,

mam nadzieję, że te wspominki jakoś gromadzisz, by stworzyły większą całość. Bo jeśli nie, to ktoś w PR powinien, tak mi się wydaje…
:)

jotesz
(2010-02-12 08:49:38)

Maxie

Świetne jest zestawienie tych romantycznych piosenek z obrazem huty. Aż dreszcze biorą.
A w tle tam widać kościół św. Anny w Nikiszowcu.

Pani Łyżeczka
(2010-02-12 09:29:13)

Joteszu!

Piszę na edytorze, z którego wklejam. Korzystam z udogodnień nowoczesności.

Stary
(2010-02-12 10:27:12)

Dzisiaj znajomy przesłał

mi bardzo dobra informację odnośnie Nikiszowca

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7716241,Nikiszowiec_zostani

max
(2010-03-31 11:48:10)

Maxie!

No proszę. To znakomita wiadomość.

Stary
(2010-03-31 12:24:40)




Stary

notki:

Fatum
(2010-02-03 14:09:30)
komentarze: 6

Omnipotencja
(2010-02-02 17:24:00)
komentarze: 9

Ulung
(2010-02-01 21:57:06)
komentarze: 9

Monidło
(2010-01-31 13:33:42)
komentarze: 8

Karlusy
(2010-01-29 16:31:51)
komentarze: 16

Cug
(2010-01-28 09:09:18)
komentarze: 34

Międzymorze
(2010-01-27 09:16:01)
komentarze: 9

Zamiennik
(2010-01-24 10:12:15)
komentarze: 12

Przykład
(2010-01-21 10:00:22)
komentarze: 28

Los
(2010-01-18 12:07:34)
komentarze: 7

Noworoczność
(2010-01-16 13:52:27)
komentarze: 7

 » więcej