Międzymorze

2010-01-27 09:16:01 - Stary

Tagi: polityka, gaz, Rosja

Gaz łupkowy, czyli gaz ziemny pozyskiwany z łupków może zmienić światowy rynek paliw. Dotychczasowe zasoby pochodzą ze skał porowatych, odpowiednio odizolowanych od nadkładu, zawierających metan podścielony ropą i wodą. Amerykanie opracowali metodę udrożniania porów skalnych, zawierających węglowodory w skałach nieprzepuszczalnych, do których należą łupki i w piaskowcach o zamkniętych porach, czyli dotąd nie oddających zawartości. Potrafią to robić w odwiertach kierunkowych, prowadzonych na wiele tysięcy metrów w złożu. Równolegle do jego stropu i spągu. W ten sposób się uzyskuje długotrwałe i wysokie wydobycie.

Dzięki temu się w ubiegłym roku rynek gazowy w USA z deficytowego przeobraził w samowystarczalny. I Amerykanie przestali kupować syberyjski gaz a rosyjskie złoże Sztokman na morzu Barentsa się okazało nikomu niepotrzebne.

Do Unii Europejskiej, drugiego z kolei dotąd największego odbiorcy rosyjskiego gazu coraz więcej metanu trafia w stanie skroplonym z Kataru. I coraz więcej terminali regazyfikacyjnych w niej powstaje – między innymi do końca przyszłego roku ma być w Świnoujściu. W rezultacie tylko w ubiegłym roku wpływy do Gazpromu zmalały z 64 mld. dolarów w 2008 do 40 mld. w ubiegłym roku.

Polska nie tylko ma potężne zasoby metanu w tradycyjnych złożach – obecnie udokumentowane mamy 92 mld. m3, w trakcie prac dokumentacyjnych jest 500 mld. m3 – to w dodatku gazu łupkowego mamy około 1,4 biliona m3 i Amerykanie, wykupiwszy koncesje biorą się do jego rozpoznania i udostępniania. W wyniku tego będziemy z zasobami ponad 2 bln. m3 pośród największych światowych potentatów – Irak, dziesiąty w świecie, ma go “tylko“ 3,1 bln. m3.

I tu się jawi przyczyna, dla której jesteśmy przez Rosję postrzegani jako konkurenci. Po uruchomieniu bowiem naszych złóż zaczniemy gaz eksportować a po zużyciu ruskich limitów też sami go zużywać. I nasz gazoport będzie jak znalazł do wywozu. Bo zasobów mamy dla siebie na sto lat z górą, czyli na czas w którym się z gazu ziemnego niezawodnie przejdzie na wodór.

A ponieważ gaz to paliwo, które niebawem zapewne całkowicie wyprze lub bardzo ograniczy benzynę, przeobrazi też światową politykę, kreując nowych potentatów i detronizując dotychczasowych. Przede wszystkim zaś doprowadzi do zmian w globalnym przepływie kapitału, ograniczając kwoty płynące do Arabów i Rosjan. I to w najbliższym dziesięcioleciu.

I znowu – nie tylko wyłącznie z powodu gazu – się sprawdzi kolejna prognoza Friedmana, który już parę rzeczy, łącznie z obecnym kryzysem przewidział. Z naszego punktu widzenia istotna jest ta o krachu Rosji w dwudziestych latach naszego wieku. O odbudowie kosztem Rosji znaczenia Polski, jako wschodnioeuropejskiego lidera. [George Friedman. Następne sto lat. AMF, Warszawa 2009]. Bardzo to kusząca perspektywa i bardzo mi się podoba.

Trzeba tylko mieć nadzieję, że nasi lewicowcy nas wcześniej politycznie i gospodarczo nie sparaliżują. Ale, jako przyszłe mocarstwo chyba się teraz dudkami nie okażemy.



Komentarze:

Stary

ciekawe

pozdrawiam

max
(2010-01-27 11:30:03)

Maxie!

Cieszę się.

Pozdrawiam również.

Stary
(2010-01-27 11:49:37)

Stary

Z tego co piszesz wynika, że przy obecnym poziomie zużycia gazu (jakieś 15 mld m3 rocznie) mielibyśmy zapas na ponad 100 lat.
Własny zapas.
Czy tak?

Radecki
(2010-01-27 12:16:24)

Radku!

Tak.

Ale należy się spodziewać, że zapotrzebowanie na gaz będzie wzrastać. Spadać zacznie dopiero wtedy, kiedy się dotychczasowe urządzenia energetyczne, bazujące na gazie zaczną moralnie zużywać. Starzeć technicznie. Wtedy zacznie go wypierać wodór, otrzymywany z wody za pomocą fotosyntezy. To jednak jest kwestia jeszcze następnej dziesięciolatki.

Czyli, po dwudziestoleciu od teraz gaz zacznie silnie tracić znaczenie i do tego czasu trzeba go sprzedać jak najwięcej. Potem będzie już używany tylko przez państwa technologicznie zacofane. Podczas bowiem spalania emituje jednak dwutlenek węgla a to mimo oczywistych faktów pozostanie tak czy owak straszakiem wykorzystywanym przez ekologicznych ortodoksów.

Stary
(2010-01-27 13:14:54)

Czytałem wywiad z tym Friedmanem

Mam wrażenie, że na luskus takich proroctw można sobie pozwolić siedząc bardzo daleko. Nie zna się większości uwarunkowań, za to kilka ogólnych trendów widać jak na dłoni. Tylko że i o pomyłkę łatwo.

Ponoć w latach trzydziestych Brytyjskie władze (wywiad też), sądziły że na zachód od Odry, tylko Polska jest znaczącą siłą militarną. Wszyscy pamiętali 1920 i sowietów mieli za nic.
To był jeden z istotniejszych powodów wejścia w sojusz z Polską właśnie.
Tak czytałem choćby u Daviesa, jeśli dobrze pamiętam.
Nie trzeba było dziesięciu lat, by ich proroctwa wykazały swą wartość.

Egosistycznie życzę Friedmanowi, by został zaliczony w poczet proroków największych, a za sto lat jego nazwisko zdobiło tabliczki z nazwami ulic od morza do Tatr.
Ale wątpię.

Ale Polska — imperium gazowe brzmi fajnie. I Lukasmaster ucieszy się, gdy PGNiG walnie sobie w Warszawie wieżowiec większy od Gazpromowskiego.

Pozdrawiam

odys
(2010-01-27 17:52:06)

Odysie!

Marzenia są zawsze od rzeczywistości piękniejsze.

Czytać się uczyłem na historii Polski. To było przedwojenne wydanie, obejmujące skrót dziejów do 1918 roku. Dotąd pamiętam zapach tej książki, jej twardą, marmurkową okładkę ilustracje i opis zdobycia Pragi przez Suworowa. I uwagę autora, że tak się dokonał zasłużony triumf barbarzyństwa nad najświetniejszą z wczesnych demokracji nowożytnych za sprawą anarchii, warcholstwa, nietolerancji i zacietrzewienia współczesnych zdarzeniu, polskich elit. I jego końcowe stwierdzenie, że niepodobna aby rzecz nie wróciła na swoje tory bo przecież nie może triumfować podobna niesprawiedliwość.

I tego się trzymam. I parę rzeczy się z tego już jakby sprawdziło. To może i reszta…

Stary
(2010-01-27 19:03:22)

Wiesz?

Moi studiujący na politechnice koledzy z Koła Przewodników Bieszczadzkich opowiadali o złożach gazu (i zdaje się także ropy) wzdłuż całej ruskiej granicy.

A potem się dowiedziałam w jednym rejsie od polonisty, co staż odrabiał na Mysiej, że to jest straszna tajemnica i że Sowieci zawarowali sobie na wieki zakaz jakichkolwiek prób wiercenia po stronie polskiej. Pod groźbą śmierci lub kalectwa.

Może już ta klątwa z nas wreszcie zejdzie? Mam na myśli to, co w Salonie24 na blogu Rosja-Polska nazywa się “красная чума”...

Pozdrawiam z nutką optymizmu w głosie

Xiężna
(2010-01-27 22:49:21)

Xieżno!

To obrzeże naszych złóż w skolskich Karpatach, zabranych nam po wojnie. Tam się gaz wydobywa szczelinami na powierzchnię. Kiedy się zapałkę przyłoży do bąbli wydobywających się z kałuży to ta się zapala błękitnawym płomieniem.

Ale eksploatacja tam ropy trwała w latach pięćdziesiątych w najlepsze. Starymi, łukasiewiczowskimi jeszcze prawie metodami. Gaz się natomiast spalało w przyotworowych świeczkach jeszcze w latach siedemdziesiątych. Budził tylko strach bo potrafił nieźle namieszać eksplodując znienacka. Dopiero pod koniec gierkowszczyzny uznano go za paliwo.

Też mam nadzieję, że się wyzwolimy z ruskiej kurateli ostatecznie.

Pozdrawiam wzajemnie.

Aha, piszę pamiętniki. Pierwszy odcinek dzisiaj. Czyli nie jestem tak bardzo niesłowny.

Stary
(2010-01-28 09:21:36)

Moja radość, Drogi a Słowny Stary...

... nie zna granic ni kordonów!


Nareszcie…


Pozdrowienia wylewne

Xiężna
(2010-01-28 12:54:54)




Stary

notki:

Fatum
(2010-02-03 14:09:30)
komentarze: 6

Omnipotencja
(2010-02-02 17:24:00)
komentarze: 9

Ulung
(2010-02-01 21:57:06)
komentarze: 9

Monidło
(2010-01-31 13:33:42)
komentarze: 8

Karlusy
(2010-01-29 16:31:51)
komentarze: 16

Cug
(2010-01-28 09:09:18)
komentarze: 34

Międzymorze
(2010-01-27 09:16:01)
komentarze: 9

Zamiennik
(2010-01-24 10:12:15)
komentarze: 12

Przykład
(2010-01-21 10:00:22)
komentarze: 28

Los
(2010-01-18 12:07:34)
komentarze: 7

Noworoczność
(2010-01-16 13:52:27)
komentarze: 7

 » więcej