Już za chwileczkę, już za momencik

2010-01-26 02:22:25 - xipetotec

Tagi: back to the future

1984 – Rewolucja pierwsza – komputer osobisty.

1968 – Doug Engelbart prezentuje pierwszy raz publicznie myszkę komputerową. Jego Augmentation Research Center (ARC) część Stanford Research Institute jest odpowiedzialne także za początki hipertekstu (tego co jest podstawą internetu) i GUI – po polsku “środowiska graficznego” – czyli wszelkiego rodzaju okienek



1979 – Komputer jest zabawką dla informatyków. Czego potrzebuje by zbłądzić pod strzechy? Intuicyjnego interfejsu i oprogramowania które uczyniłoby z niego narzędzie niezbędne zwykłym ludziom

Pierwsze przychodzi oprogramowanie. VisiCalc. Dan Bricklin i Bob Frankston opracowują pierwszy arkusz kalkulacyjny. Nagle okazuje się, że komputer jest bardzo przydatny do prac biurowych i planowania domowego budżetu. Jaki to komputer? Apple II. Apple rozpoczyna rewolucję. A w zasadzie rewolucji krok pierwszy




Rok 1982 – PARC – laboratorium Xeroxa przejęło wielu pracowników SRI. W 1982 roku prezentuje pierwszy system graficzny z myszką, zaprojektowany dla komputer biurowego – Xerox Star. To znaczy prezentuje w laboratorium. Bez szans na szersze wdrożenie



1983 – Krok drugi rewolucji. Pierwszy ogólnie dostępny komputer z interfejsem graficznym i myszką. Znowu Apple – Lisa



1984 – Krok trzeci i ostateczny. Lisa była drogim narzędziem biurowym. W 1984 roku pojawia się Macintosh. Komputer osobisty – taki jakim znamy go dzisiaj, trafia pod strzechy. Pierwsza prezentacja Jobsa.
Rok później debiutuje na rynku Windows 1.0.



2001 – Rewolucja druga – muzyka w kieszeni

1979 – pierwszy cyfrowy odtwarzacz muzyki o nazwie IXI. Skonstruowany przez Kane Kramera, menagera Olivii Newton-John. Miał 8 mb pamięci i był w stanie odtworzyć ok. trzy i pół minuty muzyki. Do połowy lat osiemdziesiątych powstało pięć pracujących prototypów



1979 – Ludzie dowiadują się, że muzykę można zabrać ze sobą z domu. W kieszeni. Sony wprowadza Walkmana. Urządzenie zbudował w 1978 roku inżynier Nobutoshi Kihara. Pierwszy komercyjny model pojawia się rok później



1994 – Za ojca mp3 uznawany jest Karlheinz Brandenburg. W czerwcu tego roku pojawia się pierwszy enkoder mp3. Samo rozszerzenie .mp3 – zostaje wybrane przez Fraunhofer Society rok później. Do tego czasu pliki mają rozszerzenie .bit



2001 – Na rynku są setki modeli walkmanów, discmanów, mało wydajnych, drogich odtwarzaczy mp3 z dyskiem twardym. Świat ma zawojować cyfrowy następca walkmana spod sztandaru Sony – MiniDisc:



I wtedy pojawia się iPod. Druga rewolucyjna prezentacja Jobsa. Apple pracuje nad odtwarzaczem od powrotu Jobsa do firmy. Historia się powtarza – w wypadku PC Apple szeroko korzystał z osiągnięć Xeroxa. Tym razem jako konsultant projektu zatrudniony zostaje Kane Kramer. iPod ma wiele cech wziętych bezpośrednio z mającego dwadzieścia lat projektu Kramera – kształt, wielkość i kształt ekranu, system nawigacji. iPod na starcie nokautuje konkurencję pojemnością, szybkością transferu danych, wbudowaną wewnętrzna baterią, integracją z komputerem, rewolucyjnym, przyjaznym interfejsem



Od tego momentu zmienia się całkowicie rynek cyfrowej muzyki. Apple zdobywa dominację jeśli chodzi odtwarzacze, rynek cyfrowej dystrybucji w sieci (iTunes store). Inni producenci wypuszczają modele odtwarzaczy mające konkurować z iPodami. Znikają Discmany, walkmany i MiniDisc. Nowy, łatwy sposób dystrybucji dźwięku owocuje renesansem audiobooków. Pojawia się podcasting. Wzrost pojemności łączy internetowych i twardych dysków powoduje, że przenośne zaczyna być nie tylko audio, ale i video… ale do tego potrzebne jest inne urządzenie…

2007 – Rewolucja trzecia – Komputer w kieszeni

1945 – 0G – pierwszy telefon komórkowy
1947 – Laboratorium Bella opracowuje system “komórek” które staną się podstawą rozwoju systemów telefonii komórkowej.
1971 – Autoradiopuhelin – pierwszy komercyjny system telefonii komórkowej na świecie. Wdrożony w Finlandii.
rozpoczyna się ewolucja/rewolucja komórkowa. Zmieniają się generacje telefonii komórkowej. Zmieniają się aparaty.



1972 – pierwsze zastosowanie ekranu dotykowego – system Plato

1983 – pierwsze komercyjne zastosowanie ekranu dotykowego – H.P. Touch Computer



1992 – pierwszy PDA (personal digital assistant). Jakiej firmy – oczywiście Apple… Newton – dziadek wszystkich palmtopów i smartfonów.



Newton nigdy nie odniósł sukcesu. Za to inne firmy z powodzeniem zaczęły produkować palmtopy – BlackBerry, HP, Palm, Nokia.
Z połączenia palmtopa z telefonem komórkowym powstaje smartfon.

1996 – Nokia 9000 communicator – Nokia staje się hegemonem rynku smartfonów.



2007 -Znowu przyszedł pan Jobs. Kolejne przełomowe wystąpienie. Apple nie wynalaz nic nowego – ale korzystając z już istniejących rozwiązań i patentów stworzył intrygujące urządzenie. Dzięki zastosowaniu ekranu dotykowego, integracji ze sklepem oferującym oprogramowanie, nowym możliwościom multimedialnym, zrewolucjonizował rynek. Dziś smartfony, niezaleźnie od producena, wyglądają zupelnie inaczej niź trzy lata temu…



27 stycznia 2010



Rewolucja czwarta ???????









Komentarze:

A co będzie

jak się ciężko rozczarujemy?
I zobaczymy landrynkę w papierku za tysiąc baksów?

Aż boję się bać…

merlot
(2010-01-26 08:53:44)

hmm

Mam wrażenie, że zewsząd otaczają mnie wielbiciele Apple’a ;-)

Ale coś chyba wybiórczo tę historię rewolucji przedstawiłeś informatycznych i nie tylko…

Znaczy od końca zacznę, bo jakoś iPhone mi się z żadną rewolucją nie kojarzy ;P
Ale to subiektywne oczywiście… I być może się mylę.

Co do PDA natomiast, to chociażby w wiki wymieniają inna datę i innego praprzodka.
O tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Palmtop

Ale zgodzę się co do rewolucji w kieszeni z muzyką ;-)
Chyba rzeczywiście iPod, to było to, znaczy zmienił sporo.

No i oczywiście bez Apple II i Lisy chyba komputery PC wyglądałyby inaczej, ale jakoś by wyglądały ;-)

A kolejna, prawdziwa rewolucja?
Mam nadzieję, że to już będzie coś biochemicznego ;-).


pozdrawiam

Jacek Ka.
(2010-01-26 09:13:35)

Jeśli ma być po prostu...

zwykły tablet – to się możemy rozczarować...

Ale pogłoski są takie, że ma to być najważniejszy dzień w życiu Jobsa. ... że nad tym czymś co zaprezentują mieli pracować prawie 10 lat… że dostaniemy coś, czego się nie spodziewamy…

Żeby to coś pokazać, Jobs wraca w zasadzie zza grobu, decyduje się na publiczny występ mimo ciężkiej choroby…

Wykupione 10” wyświetlacze, podpisana, podobno, umowa z The New York Times…

Pamiętasz Merlocie jak było przed iPhonem? Rok plotek, ipody z klawiaturą telefoniczną w internecie… najfajniejszy niby iPhone to chyba był ten:




Też się boję bać...



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 09:25:48)

Jacku...

A tu, też w wikipedii:

http://en.wikipedia.org/wiki/Personal_digital_assistant

jest tak:

“The term PDA was first used on January 7, 1992 by Apple Computer CEO John Sculley at the Consumer Electronics Show in Las Vegas, Nevada, referring to the Apple Newton”

Kwestia terminologii… i tego jakie funkcje ma mieć PDA...

Generalnie, to jest chyba tak (i to chyba widać w tej mojej historii), że Apple niczego nowego nie wymyśla… Kompiluje już istniejące rozwiązania… Skład z istniejących klocków coś, na co nikt wcześniej by nie wpadł...

I czasami odnosi taki sukces, że popycha cały przemysł do przodu…

ten Newton też miał zapoczątkować rewolucje… ale stał się jednym z applowych niewypałów..

kilka ich było… na przykład to:



A wybiórczo – bo to jedynie krótka historia tych przełomów, w których brała udział firma Jobsa… zlepiona na okazję jutrzejszego wydarzenia…

Zobacz – rok przed prezentacją Macintosha HP pokazał komputer osobisty z dotykowym monitorem….

dziś o nim niewielu pamięta





http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 09:43:19)

A co do iPhone...

Jacku – popatrz na większość nowych modeli smartfonów. Porównaj z tym co było cztery lata temu. I odpowiedz mi czemu zmieniły się tak drastycznie.



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 09:47:09)

Oki

To rzeczywiście kwestia terminologii :-)

Choć w jak dla mnie PDA definiują przede wszystkim pewne funkcje i wielkość.
A czy ma dotykowy ekran, czy zwykłe przyciski, to sprawa wtórna.

A co do iPhona, to mój sceptycyzm wobec niego i innych tego typu urządzeń może wynikać, ze jakoś nie lubię i nie mogę się przekonać do ekranów dotykowych.
I to z wielu względów mi one nie leżą...

Ale rozumiem, że innym moze się to podobać i moje mankamenty nie przeszkadzać, i w ogóle.

W sumie nie na darmo używam telefonu/smartfonu z pełną, przyciskową klawiaturą QWERTY a nie jakiegoś z ekranem dotykowym.

I jak dla mnie ta zmiana, która wprowadzić iPhone, to za mało żeby to nazwać rewolucją.

Ot, taka sztuczka marketingowa. Sprzedaż rośnie, szum wokół ją napędza, jakieś społeczności itp. Ale jakościowa zmiana jak dla mnie niewielka. A jak już miałbym brać coś podobnego, to wziąłbym Omnię ;-)

pozdrowienia

Jacek Ka.
(2010-01-26 10:00:41)

Wszytko...

... kwestią indywidualnych preferencji…

Dla mnie to był wybawienie. Do szału doprowadzało mnie pisanie sms-ów na zwykłym telefonie typu “candy bar” (do dziś jako drugi noszę w kieszeni Nokię E51), przez pół roku używałem BlackBerry Bold – śliczny telefon, świetny wyświetlacz i ciekawy system operacyjny… co z tego… ta niby pełna klawiatura o klawiszach wielkości łebka od szpilki to też nie dla mnie… za grube chyba mam paluchy…

Nie używałem nigdy communicatorów… jak pierwsze wyszły to mogłem sobie jedynie o czymś takim pomarzyć... tam klawisze większe, może jakbym się przyzwyczaił do takiej klawiatury to inaczej bym podchodził do iPhone’a…

Omnia – jakoś nie ufam czemuś co ma w środku Windows mobile :)))

z iPhonem trafili mnie w czuły punkt. Nie prowadzę przenośnego biura. Potrzebuje trzech rzeczy – odtwarzacza muzyki, audiobooków i podcastów, telefonu i organizatora.

A tak w ogóle to jestem ciekaw tego ustrojstwa, duży plus, choćby z powodu nazwy nawiązującej do Philipa K. Dicka:



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 11:30:07)

Ajfon,

którego nie używam (bo jako nonkonformista, haha, mam nokię) — jest dla mnie dziełem absolutnego geniuszu — rynkowo-marketingowego. Naprawdę, szacun dla pracowników Jabłka. Przebili nawet Galileusza i Edisona.

Cały świat uwierzył, że zrobili rewolucję — i dlatego udało im się ją zrobić.
Niewiarygodny wprost marketing szeptany, darmowa reklama we wszystkich mediach wszechświata z wypiekami na twarzy opisującymi produkt, który ma to, co już od dawna znane; ludzie za kupę forsy sprowadzający ajfony ze Stanów, gdy jeszcze w Polsce nie działały, setki hakerów łamiący wbudowanego sim-locka, kolejki pod salonami operatorów relacjonowane w prajm-tajmie wszystkich stacji…

W końcu — wszystkie te tysiące programików-gadżecików robione już tylko na ajfona, bo na inne sprzęty już nie warto…

Panie i panowie z Apple’a — good jobs!.

A wszystko, moim zdaniem, zaczęło się od prostego pomysłu, że słuchawki mogą mieć biały kabel.

Czekam z zaciekawieniem.

odys
(2010-01-26 11:37:12)

Odysie... :)



przed pierwszym ipodem miałem bodajże jakiegoś irivera…białe słuchawki niewiele by mu pomogły…
http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 11:48:41)

Xipe

Ja używam E71.
Jak dla mnie jest tam wszystko czego mi potrzeba.
W sumie to co Ty potrzebujesz plus jakieś inne gadżety.

No i tutaj po raz pierwszy mi się dobrze i szybko pisze smsy.
Wcześniej nie cierpialem tego robic na starej klawiaturze…

Acha – no i mogę sobie weba przeglądać – czasami nawet komenty na PR wstawiam będąc w różnych dziwnych miejscach ;-)

No a Omnia ma po prostu więcej funkcji niż iPhone.
W takim przynajmniej zyję przeświadzeniu.
W sumie nigdy nie wiadomo co się człowiekowi do czego przyda ;-)

pzdr

Jacek Ka.
(2010-01-26 11:55:19)

Jacku...

Nawet ta moja Nokia E51 ma teoretycznie wszystko co jest potrzebne – odtwarzacz, programy biurowe… no ma to co twoja, bo w środku siedzi o ile się nie mylę dokładnie ten sam symbian.

tylko wygoda nie ta… a ja jestem rozpuszczony, lubię jak mi wszystko bezboleśnie samo śpiewa, tańczy i się synchronizuje…

Jednego nie rozumiem – jak na tych wszystkich telefonach (łacznie z iphonem) – można przeglądać sieć, albo (o zgrozo!) oglądać filmy…

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 12:03:05)

he he

Można – i to całkiem bezproblemowo.
Tez się wcześniej zastanawiałem jak to się je…

Ale jest OK – wszystko można przeczytać, obejrzeć i napisac ;-)

Jacek Ka.
(2010-01-26 12:07:48)

Jacek

a jakiej przeglądarki używasz w telefonie?

że tak wtrącę

max
(2010-01-26 12:23:51)

Max

A poczekaj – zaraz wyciągnę z bazy :-)

Jacek Ka.
(2010-01-26 12:33:02)

Xipetoteku

przeglądanie sieci na E51 to faktycznie szumnie powiedziane. Transfer, nawet 3G, słaby, ekran mały, a przeglądarka niedoskonała. Otwieranie filmów mam w ogóle wyłączone. Ale jak się chce dotrzeć pod konkretny adres, da się zrobić. Do czytania blogów (poza tubkami) czy prasy w autobusie — nadaje się. Korzystam stale.
Tu oczywiście duży i dotykowy ekran musi mieć ogromną przewagę, więc rozumiem, że Omnia lub Ajfon są w tym lepsze.
Podcastów czy innej muzyki w mp3 słucham dość często, radia wręcz nałogowo. Nie narzekam na interfejs.
Przeglądam regularnie pdf (choć osatnio nie udało się otworzyć jakiegoś bardzo ciężkiego i wielkiego pliku z dokumentacją projektową), pliki worda i moje ulubione (bo najprostsze) pliki txt; na karcie pamięci mam 4GB przenośnej pamięci. W kieszeni mam więc też stale kabel USB. Jakoś to się mniej gubi niż osobne pendrajwy.
Od czasu do czasu łączę się przez podczerwień albo sinozębego, ale WiFi uber alles.
Czego chcieć więcej?

Za to nie rozumiem, jak czymś takim można fotografować.

Podsumowując:
Prznośna końcówka multimedilna, potocznie zwana telefonem, nie musi mieć logo nadgryzionego jabłka, by mieć wszystko co potrzeba. To, co uwiera, wynika z ograniczeń samej bezprzewodowej komunikacji (transfer) oraz z samych rozmiarów urządzenia kieszonkowego.

Ciekawe, że sprzed 2 dekad pamiętam wizje SF, że wszystko będzie w zegarku. Dziś raczej zegarki służą pokazywaniu czasu, jak przed stu laty — a komunikatory muszą być jednak większe i osobne.

odys
(2010-01-26 12:33:58)

Max

W logach zapisało się coś takiego:

Mozilla/5.0 (SymbianOS/9.2; U; Series60/3.1 NokiaE71-1/210.21.006; Profile/MIDP-2.0 Configuration/CLDC-1.1 ) AppleWebKit/413 (KHTML, like Gecko) Safari/413

wychodzi ze Mozlilla… ;-)
Ale nie mam za bardzo pewności …

Jacek Ka.
(2010-01-26 12:37:42)

Jacek

to cóż pozostaje- sprawdź Operę Mini
a nuż będziesz bardziej zadowolony?

Jeszcze bardziej znaczy się. No

max
(2010-01-26 12:40:26)

Max

Ja toto miałem wbudowane w system.
Jedyne o robię, to czasami sobie instaluje nowy system przezornie wcześnie sobie robiąc kopię materiałów…

Bo nie wiem, czy wiesz, ale jak się wgrywa update symbiana na tę, ale chyba też inną nokię, to ten update polega na wycięciu w całości wszystkiego co było i wgraniu nowego od nowa ;-)

pzdr

Jacek Ka.
(2010-01-26 12:44:52)

Odysie...

Jeśli w ogóle są – te zegarki…
Odkąd mam komórkę, w ramach redukcji przedmiotów, pozbyłem się zegarka…

ostatni zegarek rozpękł mi się był w Mexico City, lata temu. Okazało się, że ciśnienie pod szybką było większe, niż to na zewnątrz i puknięty w szybkę zegarek ładnie eksplodował. A puknięty był – bo to cebula była na łańcuszku. A w cebulę – wiadomo -się puka, jak się sprawdza która godzina…


http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 12:47:45)

Jacek

to czuje się bogatszy o wiedzę, której nie miałem
:)

max
(2010-01-26 13:01:10)

W kwestii Cube'a:

– u mnie przy wejściu wita gości, chodząc żwawo pod Tygrysem i najnowszą Safarką.

merlot
(2010-01-26 13:42:19)

A ja powiem tylko,

że całkiem spory rozgłos wkoło tego. Zdaje się, że mniejszy był nawet przy iPhone. Zobaczymy. Z jednej strony tablety od jakichś siedmiu lat nie mogą oderwać się od Ziemi, a z drugiej… Apple zawsze miało tą cechę że implementacja znanych rozwiązań była fenomenalna. Może dotąd zwyczajnie źle robiono te tablety.

Za każdym razem, gdy zbliża się “wielkie odsłonięcie” boję się, że powtórzy się historia z Segwayem.

mindrunner
(2010-01-26 13:54:43)

bo to dobry i fajny...

komputer był Merlocie, ale się jakoś nie sprawdził :)

Ja mam zamiar zapolować na lampkę... bo nie miałem, a zamarzyło mi się żeby podpiąć pod nią dyski z muzyką – niech robi za przerośniętego ipoda…

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 13:57:31)

Mindrunnerze... nie będzie tabletu

Ja zrobiłem rachunek sumienia i mniej więcej wiem czego chcę od Jobsa… :)
Chcę uniwersalnego smartbooka… Takiego Kindle od Appla…

I chyba właśnie to dostaniemy – było “reinventing phone”, będzie “reinventing book”. Przynajmniej na to by logika wskazywała – ogromny rynek do opanowania, książki – brakujący element w iTunes Store, domniemany kontrakt podpisany z The New York Times…

Jak znam życie, to okaże się że w iTunes Store jest kilkaset tysięcy książek do kupienia plus magazyny i gazety w prenumeracie.

Kolorowy wyświetlacz, nowatorska nawigacja, jakiś program a la iTunes do książek, wifi, pełna integracja z komputerami apple.

Jak ktoś będzie chciał to może sobie sieć na tym poprzeglądać, film obejrzeć (oczywiście kupiony w iTunes Store.), albo użyć jako nawigacji w samochodzie

W ramach bajerów sterowanie głosem i jakiś wypasiony rozbudowany multitouch…

na to stawiam :)))

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 14:12:55)

Xipe,

e-book reader a’la Kindle to w gruncie rzeczy bardzo ograniczony tablet. Mnie drażni, że nikt nie powiedział ani słowa co do tego co to.

Wiem, ze to nie brzmi miło w uszach niektórych, ale ja wolę telefon nazywać telefonem a tablet tabletem. Reszta to marketing. Istotniejsze jest co z tego wyjdzie w praktyce.

Zobaczymy jutro. To trzecia część trylogii iPod-iPhone-iCoś. Może niestety wyjść jak Godfather III. Jutro albo zacznę powoli odkładać pieniądze, albo wymruczę “Segway” i popatrzę w inną stronę.

mindrunner
(2010-01-26 14:25:56)

Mind

Tak, ale diabeł tkwi w szczegółach… A szczegół w tym wypadku to ekran rzeczonego e-booka/tabletu.

Na zwykłym tablecie niczego dłużej czytać sie nie da. Kindle, tak jak większość e-booków ma e ink – z malymi kulkami co sobie sprytnie biegają w tę i nazad, zależnie od polaryzacji elektrod… i czytać się da…

Po mojemu to czyni Kindle e-bookiem a nie tabletem…

Tak sobie myślę, że pewnie Apple wysmaży nam jakieś nowe, sprytne cudo… szkopuł z e inkiem jest taki że kuleczki są czarne albo białe…

więc może OLED? A jeśli tak to może ten e-book/tablet – co go jutro pokażą będzie można zwinąć w trąbkę i schować do kieszeni?



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-26 14:37:07)

Xipe,

to ostatnie zdaje się można włożyć między bajki. Ale owszem – fajnie będzie, jeśli to będzie coś fajnego. Póki co, to nakręcanie stałych klientów. Na mnie mało działa bo w całym domu mamy tylko jedno urządzenie z jabłkiem (kupiłem w prezencie żonie).

mindrunner
(2010-01-26 21:26:58)

Eee taaam

Nie wierzę, że to będzie coś rewolucyjnego.
Za duża zadyma -> http://www.komputerswiat.pl/nowosci/wydarzenia/2010/04/apple-szykuje-j
Prawdziwe przełomowe rozwiązania technologiczne nie potrzebują takiego szumu.
Bronią się same.

Radecki
(2010-01-26 23:41:22)

zadyma

jest nieodłączną częścią strategii marketingowej Jobsa i przekłada się potem na grube miliony dolarów. Co nie zmienia faktu, że od strony innowacyjności, ergonomii i designu jako takiego, Apple jest zdecydowanie w czubie.

Wyglądowo, mam wrażenie, że zobaczymy wieczorem rozciągniętego wszerz i wzdłuż iPhone'a pierwszej generacji (aluminiowy spód).
Podniecam się raczej interfejsem – co nowego w dotyku i czy dołożą piórko do pisania.

Message dla Odysa:

Tra-ta-ta-taaaaa;-)

merlot
(2010-01-27 10:04:09)

… imessage dla Jotesza;-)

merlot
(2010-01-27 11:02:48)

heh

Merlocie – ja mowilem, ze zaden kod przez listonosza nie wejdzie ;-)

a to dzialający link:
http://gizmodo.com/5457703/last-chance-for-apple-tablet-rumors

pozdrowienia

Jacek Ka.
(2010-01-27 11:28:54)

Panie Techniczny szanowny,

to weź Pan i przeedytuj w tym moim liściku na img src, coby Jotesz mógł się ucieszyć bez klikania.

Po starej znajomości, pls;-)

merlot
(2010-01-27 11:48:23)

Merlot

tam coś za krótko jest
Znaczy nie ma linka do zdjęcia.

Ale cóż...
Odwalę to ;-)

pozdrawiam

Jacek Ka.
(2010-01-27 13:39:44)

No, pokazał już

to cudo, czy jeszcze nie???

jotesz
(2010-01-27 14:22:22)

nie pokazał jeszcze

o 19:00 CET

merlot
(2010-01-27 14:36:39)

ale kto Joteszu?

Jacek?
Jacek pokazał kota na domniemanym tablecie. Musi być szczęśliwy ten kot.

Steven?
Steven zaczyna pokazywanie o naszej siódmej wieczorem…

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-27 14:40:55)

Relacja live

Moich ulubionych podcasterów:

http://live.twit.tv/

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-27 18:53:09)

No Jobs!

Czyż nie czekają wszyscy na to, co On pokaże???

jotesz
(2010-01-27 19:50:45)

Już pokazał Joteszu...

...ale pojechali…



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-27 19:58:12)

he he

A jest to nowe cudo gdzies do dokladniejszego zapoznania się?
Znaczy o sieć wszechświatową mi chodzi.
Jakiś link drobny, czy cuś ;-)

Bo nie wiem, czy mam szukać iPada, czy Gizmodo?...
Gubi się człowiek trochę ;-)

pozdrowienia

Jacek Ka.
(2010-01-27 20:25:40)

Na Gizmodo...

Jest Jacku liveblog:

http://live.gizmodo.com/

patrzę cały czas jednym okiem z rosnącą irytacją... nic wielkiego… napompowany iphone, w dodatku tańsze wersje bez 3G!

Wygląda na to że bez zewnętrznych portów usb czy firewire – tylko ten iphonowy usb jeden… nie wiadomo jaki ekran – a otwierają sklep z książkami – na zwyklym monitorze to ja książek czytać nie będę...

nie ma rewolucji. Jest mało błyskotliwa kontynuacja błyskotliwego urządzenia…

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-27 20:31:59)

zbieram linki

i napiszę późnym wieczorem albo na rano sprawozdanie na TXT.
W skali 10-stopniowej dałbym 6-7 za to co zobaczyłem.

1.25 cm max grubość, ekran 9,7 cala, wifi, bluetooth, 3G. Klawiatura wirtualna i jako wyposażenie dodatkowe – prawdziwa, z podstawką pod iPada.

Pozdrowienia

merlot
(2010-01-27 20:37:37)

Problem w tym...

że ja już mam ekran wyposażony w klawiaturę – laptop to się nazywa… co prawda jest nieco grubszy, ale ma za to różne takie dziurki w które mogę sobie pamięć flash, płytę dvd, kabelek od aparatu i kamery wepchnąć...

a książki na nim się tak samo słabo czyta jak na ipadzie…

to ma być największe życiowe dokonanie Jobsa? Ważniejsze od tych, które powyżej opisywałem?

porażka.

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-27 21:02:48)

Merlocie

wifi, bluetooth, 3G... Brzmi jak mój telefon, tylko duży i z dotykowym ekranem :)

Tata miał takiego małego notebooka (lifebook się to nazywało), z ekranem dotykowym i dającym się obrócić na lewą stronę. Grubości miało może 2,5cm, ale normalna klawiatura i cały komputerowy standard był na pokładzie.
I to było co najmniej 3 lata temu.

I niech mi ktoś wytłumaczy, po co płacić 2tys. za to coś, skoro za pół ceny można mieć Asusa Eee, czy inny pełnoprawny komputer. Urządzenie, na które zainstalujemy dowolny system operacyjny, dowolny soft, bez idiotycznych ograniczeń Apple’a.

Tu może zatryumfować pierwotna filozofia Jobsa: ludzie nie chcą wolności. Nie chcą konfigurować sobie sprzętu wedle potrzeb i możliwości. Chcą, by ktoś zrobił to za nich — a oni sięgną po gotowe, zapłacą rachunek i będą zadowoleni.
Cóż, pewnie to prawda. Pewnie wielu ludzi tego właśnie chce.

odys
(2010-01-27 23:25:07)

Wbrew pozorom, Odysie

nie będę rejtanił broniąc onego iPada.

On zresztą nie ma w sobie telefonu. Ma natomiast połączenie wielu funkcji niedostępnych na zwykłych netbookach, w tym bardzo wypasiony czytnik e-booków i (nowość) czasopism z New York Timesem jako pierwszą jaskółką.

Napiszę w miarę beznamiętne story, tylko jedno chciałbym silnie podkreślić już dziś:

Wolność konfigurowania jest pewną wartością, ale wolność od konieczności konfigurowania – też. W użytkowaniu np. pralki nie realizuję moich dążeń wolnościowych. Raczej oczekuję od niej wykonu.

Z ustrojstwami komputerowymi mam podobnie. A wolność ćwiczę np. na blogach;-)

Uściski pa wsiem

merlot
(2010-01-27 23:35:15)

No dobra,

to i ja na razie mam myśl. Największy problem pozostał nierozwiązany. Znaczy – sterowanie dotykowe. Coś co świetnie sprawdza się na niewielkim ekranie telefonu (casus iPhone, czy setki innych) nie nadaje się do obsługi niczego co bliższe jest komputerowi. Zwyczajnie – człowiek zasłania sobie sam palcem to co wskazuje.
Jak widać ze stajni Apple wyszło skrzyżowanie tabletu z telefonem komórkowym. Prawdopodobnie nie będzie miało zalet Kindle, takich jak długaśna praca na baterii. Kolorowy ekran będzie żarł swoje waty. Do czytania książki nadaje się to jak laptop, tylko trudniej będzie na kolanach postawić. Trzeba będzie kłaść płasko na kolanach i pochylać głowę jak mnich-pokutnik. Mnie to nie sprawia problemu, bo ja zawsze siedzę w dziwnej pozycji i zwykle w jakimkolwiek pojeździe nogi mam zaparte o coś przed sobą, z kolanami w górze. Ale reszta ludzi na świecie jest normalna. Nie popierniczona jak ja.

Inne ważne tematy:

1) Gry

Nie ukrywajmy, to jest istotny temat.

Tu może nie być tak źle. Jeśli układ graficzny będzie proporcjonalnie mocniejszy od tego z iPhone (a musi być, bo wymagana będzie większa rozdzielczość wyświetlanego obrazu, jako że większy jest ekran) to może być fajnie. Developerzy nauczyli się wykorzystywać odpowiednio interfejsy dotykowe i widać już, że nie ma problemu z tym, by w jednym rogu ekranu umieścić dotykowy “analogowy” joystick. Będzie lepiej i jeśli uda się przełamać klątwę jaka ciąży na produktach Apple w temacie gier, to może być coś...

Ale tak na serio jakie ten produkt ma szanse wobec Nintendo DS (oferującego jeden ekran zwykły a do tego drugi dotykowy) czy PSP (które jakość grafiki, jak na coś tak małego ma fenomenalną)?

2) Internet.

DO codziennego użytku toto nie będzie się nadawać. Raczej do sprawdzania zawartości sieci “z doskoku”. A tu ogromną przewagę ma iPhone (większa mobilność) albo MacBook Air (większa użyteczność). Nie mówiąc o produktach nie pochodzących ze stajni Apple. Zwyczajnie – to nie to.

A brak obsługi Flasha można wytłumaczyć w iPhone. Nie w czymś co ma większe ambicje niż “lepsza komórka”.

3) Moja żona potwierdziła jedno bardzo subiektywne odczucie, które pojawiło się przy pierwszym spojrzeniu na fotografie.

Dotąd Apple produkowało urządzenia bardzo ładne. Projekty dopasowane były do zastosowań i to rozmiarów.

To jest zwyczajnie brzydkie.

mindrunner
(2010-01-28 00:05:22)

hmm

I cena tego czegoś trochę zaporowa w stosunku do tego, co się otrzymuje ;-)

iPad będzie dostępny w dwóch wersjach: z Wi-Fi oraz z Wi-Fi i 3G. W tej pierwszej trafi do sprzedaży na całym świecie pod koniec marca, a w tej drugiej – w kwietniu, w Stanach Zjednoczonych i innych wybranych krajach. Na razie podano ceny urządzenia w USA – wersja z Wi-Fi będzie kosztować 499 dolarów (16 GB), 599 dolarów (32 GB) lub 699 dolarów (64 GB), natomiast wersja z Wi-Fi i 3G – 629 dolarów (16 GB), 729 dolarów (32 GB) lub 829 dolarów (64 GB).

Źródło:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/apple-pokazalo-tablet-ipad-w-sprz

Może jakby jakieś ciekawe i użyteczne wykorzystanie dla takich zwijanych ekranów znaleźli, to mógłby powstać fajny i szpanerski gadżet ;-)
http://www.readius.com/pocket-ereader/images

pozdrowienia

Jacek Ka.
(2010-01-28 08:50:09)

Poszły marketingowie konie...

... po betonie…rany, potrafią to robić...

video tu:

http://www.apple.com/ipad/#video

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-28 13:39:31)

Xipetotec

z tego co czytam, iPad stał się obiektem żartów, nie powiem że smacznych…

Ale prezentacja fajna, marketing mają naj

max
(2010-01-28 16:17:03)

Świeży njus

akcje Apple od momentu publikacji iPada poszły w dół już o 9%.

hmmm

max
(2010-01-29 21:49:51)

To trzeba kupować...


Maksie :)

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-29 22:11:56)

Ale co?

oto jest pytanie :)

max
(2010-01-29 22:18:04)

akcje

Maksie :)

przecież nie tablet…

http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-01-29 22:25:40)

A tak

byłbym zapomniał drugiej opcji :)

No. Dość szyderstw z mojej strony

max
(2010-01-29 22:38:47)

A teraz przenosimy się do Chin...

...i znajdujemy się w gabinecie (no dobrze, w ciasnym pokoiku) dyrektora państwowej firmy – jednej z wielu spośród producentów cyfrowych ramek do zdjęć.

-Towarzyszu Li, proszę mi do tego, cośmy już wypchnęli pięć milionów, dołożyć WiFi, czujnik położenia, touchscreen… Następnie czytnik kart SD/MMC i port miniUSB (ach nie, już to mamy!). I może coś jeszcze, co łącznie nie kosztuje więcej, niż 3$. Na przykład GPS i moduł GSM.

– Tak jest, towarzyszu Wang. A czy mogę zrobić jeszcze wersję wzbogaconą o tuner TV cyfrowej MPEG2 i MPEG4? Bo widzicie towarzyszu, tu z boku wewnątrz obudowy jeszcze mamy szczelinę, to by się antenka zmieściła?

– Możecie, towarzyszu Li, ale tylko po godzinach. I żeby mi na środę prototyp był gotowy, bo w poniedziałek ruszamy z produkcją.

– Tak jest, towarzyszu Wang. A system operacyjny organizujemy tak jak zwykle?

– Tak jak zwykle. Aha, i obudowę mi spłaszczyć. Ma wyglądać jak ajpad. Widzieliście w Internecie przecież. Szczegóły i egzemplarz do rozebrania przyjdą w poczcie dyplomatycznej. Oczywiście wersja wodoodporna. Bo ci biali ludzie, to w wannach czytają.

oszust1
(2010-02-03 11:42:37)

A teraz przenosimy się dajmy na to...

do Bydgoszczy.

Minęło pół roku. Jan Kowalski odbiera kupiony przez allegro cudowny chiński tablet. Jest on dwa razy tańszy od tego tam ipada i ma dwa razy więcej funkcji. A że brzydki tak, że łzy oczu wyciska? Jakie to ma znaczenie. Jan jako prawdziwy mężczyzna nie zwraca uwagi na takie drobiazgi. Ładne rzeczy kupuje żonie. Sobie kupuje funkcjonalne.

Jan wyjmuje tablet z pudełka i zauważa, że jest on dwa razy grubszy od iPada. I cięższy. Ekran – z lekka toporne ikonki programów widać jak się patrzy na nie na wprost. Pod kątem wszystko się rozmywa.

Jan dotyka jednej z ikonek. Eeee… nic sie nie dzieje. Jan puka mocniej. Znów nie… a nie – działa – odpala się edytor tekstu… już zaraz, zaraz… no trwa to trochę. Nic to – w końcu jest to urządzenie multitask – w czasie jak się odpala edytor uruchomimy przeglądarkę i pobuszujemy trochę w sieci…

gdzie jest ta przeglądarka? A tu – Jan odpala przeglądarkę. Nieznany błąd zawiesza tablet. Trzeba zrestarować urządzenie.

Mija kolejne pół roku. Jan po spędzeniu dziesiątek godzin nad tabletem i na forach użytkowników rzeczonego tabletu jest prawdziwym ekspertem.

Ma zainstalowane dziesiątki programów – choć jakby się zastanowił, to na co dzień używa trzech. Przeżył dwie katastrofy – raz wszystko zjadł mu wyjątkowo złośliwy wirus, raz trzeba było ratować kompletnie martwy tablet po instalacji źle napisanego programu.

Ale wszysto mu działa. Udało się nawet zsynchronizować tablet z komputerem i drukarką

Jan dzięki swemu tabletowi zna dziesiątki technologicznych terminów, o których wcześniej nie miał pojęcia. Będzie bronił możliwości swojego urządzenia jak niepodległości.

Jak nie ma żony to podbiera jej tego tam iPada żeby spokojnie poczytać blogowiska w sieci. Strony się szybciej otwierają i jakoś tak wyraźniej widać...

ps. powoli wyjaśnia się gdzie ta rewolucja – rewolucja to A4… – http://en.wikipedia.org/wiki/Apple_A4



http://podcastsportowy.wordpress.com

xipetotec
(2010-02-03 12:27:40)

To jeszcze tylko

okładka “Polska The Times”

http://twitpic.com/1066oe

dla dokumentacji

max
(2010-02-05 11:08:03)




xipetotec







więcej