Słowo w obronie Słowa

2010-01-18 08:23:09 - Tarantula

Tagi: będzie kulturalnie?

Wczorajsza Msza Święta dostarczyła mi naprawdę silnego wzruszenia. Otóż Episkopat postanowił wypowiedzieć się w sprawie, która od dawna mnie boli.
http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=2726

Już od lat nie słuchałem tak uważnie słów padających z ambony pomiędzy Ewangelią a Credo.
Moje utyskiwania na temat erozji języka ojczystego nawet w rodzinnym domu były często wyśmiewane, a ja traktowany jako zacofany mamut. Ja niestety nie mogę niektórych tendencji w słowotwórstwie traktować życzliwie, a wulgaryzacji mowy sprzeciwiałem się zawsze, nawet tu, na łamach PR. Wiem, że Pocztowcy są w tej kwestii podzieleni, i dochodziło tu czasem do mniej lub bardziej łagodnych polemik. Ufam, że przeczytacie spokojnie wczorajszy List Pasterski. Z właściwą refleksją.
I podejmiemy wspólnie kaganek.



Komentarze:

piekny list. wzniosły taki...

“motywacją powinno być poczucie godności osobistej, szacunek dla samego siebie, dla naszych bliźnich”
szacunek dla samego siebie traci na wartości (ale nie jest bez sensu!) jeśli inni go nie dostrzegają.

co konkretnie robić w czasach gdy ja osobiście mam problem z odręcznym napisaniem tekstu dłuższego niż dziesięć zdań – ręka mi się męczy.

i jeszcze mi się nasuwa przysłowie o wronach i krakaniu jak one – jeśli chce się dotrzeć z pewnymi tekstami do określonych grup społecznych należy mówić ich językiem.

natomiast niedawno uświadomiłam sobie że erozja języka jest procesem, który ciężko zauważyć – ot, któregoś dnia zdaję sobie sprawę, że znałam kiedyś znaczenie i kontekst użycia danego słowa a teraz nie – tym bardziej pożytecznym wydaje mi się uświadomienie tego wprost, nawet jeśli tylko z ambony.

PS. byłoby fajnie gdyby ten apel trafił również do osób odpowiedzialnych za włączanie nowych słów do oficjalnego języka polskiego – ludzie Ci zatwierdzają czasem potworki słowne jako poprawne!

Czwarta
(2010-01-18 09:09:09)

Panie Tarantulo

Proszę wybaczyć, ale na razie przebiegłem wzrokiem przez tekst listu. Z pewnością przeczytam go staranniej jeszcze, ale najpewniej pod wieczór.
Na mszy, na której byłem nie był on odczytany, ale dlatego zapewne, że była ona częścią rekolekcji wyjazdowych.

Muszę też, ku zapewne oburzeniu niektórych, dodać, że mam dość ambilwalentny stosunek do takich listów.

Sama kwestia języka polskiego jest dla mnie istotna. Bywa to czasem zresztą uciążliwe dla moich najbliższych, którym od czasu do czasu podaję pomocną dłoń w najbardziej kłujących oczy i uszy wypadkach (wybaczcie).
Zdaję sobie także sprawę z roli społecznej i kulturowej Kościoła katolickiego w Polsce.

A jednak — do kościoła idę po nawrócenie. Po wiarę. Nie po edukację.
Gdybyż bywającym na mszy nie zbywało przynajmniej elementarnej wiedzy o własnej religii, gdybyż wiara w narodzie była jaka-taka — to może. Może.
A i tak — miejsce na wykłady dodatkowe jest poza liturgią.

Dwa razy w życiu zdarzyło mi się wyjść z kościoła w trakcie homilii. Raz ksiądz grzmiał z ambony ognistym potępieniem — ludzi, nie zaś uczynków.
Drugi raz, był akurat trzeci maja. Zamiast homilii był długachny wykład historii czy raczej swoistej historiozofii narodowej, w której Bóg nie pojawił się ni razu, a Maria wyłącznie na sztandarach. I, dodam od razu, nawet nie był problem w jakimś konflikcie politycznym między mną a wykładowcą. On nawet wychwalał przystąpienie do UE.
Ale msza św. to po prostu nie czas i nie miejsce na wykłady i pogadanki.

Ten list pewnie nie oburzyłby mnie tak jak wyżej wspomniane wykłady — ale nie bardzo rozumiem, czemu biskupi troszczą się o moją polszczyznę bardziej niż o moje zbawienie. Choćby przez jedną niedzielę w roku.

Pozdrawiam

odys
(2010-01-18 09:46:34)

Panie Odysie!

Często zdarza nam sie mieć odmienne zdanie i tak też jest i w tym przypadku. Kapłani wciaż mają silny autorytet w spoleczeństwie i kwestie “świeckie” poruszane z ambony czasem prędzej znajdą posłuch u ludu, niż wymądrzanie się w mediach różnych okrągłogłowych. W mojej parafii, w Wilczyskach, po apelach z ambony wypalanie trawy zmalało do minimum.
Kwestia jakości języka ojczystego poruszana w społecznym dialogu (rzadko i marginalnie)nie jest tematem nośnym. Ba, panuje swoista moda na wulgaryzację.
Zaręczam Panu, ze na wczorajszej mszy u świętego Piotra i Pawła na Grodzkiej, ludzie słuchali słów listu nadzwyczaj uważnie, zamiast zwyczajowo drzemać, czy oddawać się marzeniom i innym ćwiczeniom umysłowym.

“ Świat bez sznurka to chaos “- E. Smuntz

Tarantula
(2010-01-18 10:06:31)

Odysie

no nie wiem. Kościół jakoś zawsze stał po stronie polskości i walki i demokrację (wczesniej o wolność), że nie ma co odmawiać KK dbałości o ta sferę.
Tym bardziej, że nie jest to ani nachalne ani przesadnie częste.
to o czym piszesz ma odniesienie ale moim zdaniem raczej do początku lat 90-tych, gdzie mocno ukierunkowywano wiernych w sferze politycznej- chociażby.
Swoją drogą przynajmniej na początku uważam to za wielce korzystne.

Później były skrajności, które ciężko zaakceptować

pozdrawiam

max
(2010-01-18 10:32:16)

Ubogacenie!

Ten dziwaczny czasownik to nie jest “BEZCENNE DOBROZYKA OJCZYSTEGO”. Idea ważna i o wymiarze narodowym! Ale wzbogacanie nie wyginęło, choć ubogacanie strasznie się o to stara…

jotesz
(2010-01-18 10:33:07)

Jeżdżąc po Polsce

słuchałem radia. Także kazań w Radiu Maryja. I stwierdziłem oczywistą zależność. Im bardziej odbiegało od treści religijnych i im było bardziej ksenofobiczne lub antysemickie, tym gorszą się posługiwało polszczyzną.

Nieszczęścia idą parami.

Stary
(2010-01-18 12:14:09)

Panie Tarantulo

Chyba w moim poprzednim komentarzu za mało wybrzmiała wspomniana już ambiwalencja. Bo ja dostrzegam zarówno kontekst w jakim działa nasz Kościół, jak i jego skuteczność. I często tę skuteczność doceniam. Choćby we wsi rodzinnej — parafia jest głównym ośrodkiem lokalnego życia, jeśli nie jedynym. Inicjatywy proboszcza — edukacyjne, czy rekreacyjne dla dzieci; podtrzymujące lokalne tradycje (dożynki) — są bezcenne. Nawet w tak beznadziejnej sprawie jak alkohol apele z ambony mają pewną siłę oddziaływania.

Nie zmienia to jednak nic w moim widzeniu drugiej strony monety, na której widnieje podpis cezara.

Jakoś dziwnym trafem, wśród listów apostolskich, nawet tych pisanych przez Pawła, wykształconego obywatela rzymskiego, nie zachowały się żadne zapisy zalecające dbałość o czystość starożytnej greki, ani zachęty do patriotycznej postawy.

odys
(2010-01-18 13:20:24)

Maksie

Kościół jakoś zawsze stał po stronie polskości i walki o demokrację (wczesniej o wolność)


Zdecydownie nie. Napiszę o tym notkę.

odys
(2010-01-18 14:07:04)

Może zbyt ogólnie napisałem

pewnie, że znajdzie się ileś tam przypadków na twierdzenie odwrotne

No, ale poczekam na notkę

max
(2010-01-18 14:32:19)




Tarantula

notki:

Zamiast
(2010-08-27 09:12:16)

Moja encyklopedia : O - Oni
(2010-08-19 12:25:24)

Nieudana próba
(2010-08-10 13:48:31)

Posąg
(2010-08-03 14:28:37)

Moja encyklopedia : Z- zbrodnia
(2010-07-25 16:24:17)

Nasizm
(2010-07-22 16:39:20)
komentarze: 7

Po jednej stronie
(2010-06-24 09:09:26)

Moja encyklopedia : P- patriotyzm
(2010-06-15 21:05:10)

Przed wiecem
(2010-06-10 21:38:47)

Gipsowe orły
(2010-06-07 10:22:37)

Moja encyklopedia : D- debata
(2010-06-02 20:56:11)

 » więcej