Noworoczność

2010-01-16 13:52:27 - Stary

Tagi: karnawał, obyczaje

Mroźna, karnawałowa noc. Z pobliskiej szkoły dochodzi rytmiczne łup, łup i słychać przenikliwe piski kobiet. Mimo, ze odległa o pół kilometra prawie. Nie bardzo można spać. Wiadomo, kryzys, szkoły muszą dorabiać. Ale po nocach? Z wyszynkiem? Około czwartej nad ranem chwiejne postaci wytaczają się ze świątyni oświaty rycząc w przestrzeń. Tym razem wyłącznie męskie słychać głosy. I zabawnie wyglądający, niegdysiejsi uczniowie dają wyraz swej pogardy dla grypy, przeziębień i mrozu, rozrzucając czapki, szaliki i inne rękawiczki po przypadkowych krzakach. Śpiewają potem nieskładnie na autobusowym przystanku nie niepokojeni przez nikogo.

Zabrałem kiedyś z podszczecińskiego miasteczka autostopowiczkę, wybierającą się na Dni Morza. Była w Szczecinie umówiona z chłopakiem i się jej nawinąłem w samą porę, bo jej ojciec nie miał jeszcze szans na zauważenie wyprawy “córki źle strzeżonej“. Kiedy zaniepokojony wyraziłem obawę o jej zdrowy rozsądek, wyłuszczyła mi swój pogląd na rzecz. Tata oto mojej pasażerki zarobkował grywając na weselach, szkolnych balach dla dorosłych i innych tego rodzaju okazjach. I w związku z tym miał niskie mniemanie o moralności ich uczestników. Dlatego nie tylko nie chciał słyszeć o udziale córki w Dniach Morza ale i o nocowaniu w akademiku także. Ponieważ się jednak tego dnia wybierał do pracy nie miał szans na stwierdzenie jak było naprawdę. Też w domu nie nocował a mama była zblatowana. Wysadzając pannę w Szczecinie wyraziłem nadzieję, że nie narobi głupot, których bym – obiektywnie rzecz biorąc – był współsprawcą. Przekornie uśmiechnięta powiedziała, że kto wie – pozostawiając mnie w niepewności.

Kiedyś, rozwścieczony nocnym koncertem w nieodległym klubie studenckim zadzwoniłem na policję. Pomogła, przymknęli się. Po pewnym czasie otrzymałem wezwanie abym się jako pokrzywdzony stawił na komisariacie i zażądał ścigania sprawców. Zażądałem. Po kolejnym czasie otrzymałem zawiadomienie, że się jednak nie udało ustalić kto konkretnie kręcił potencjometrem. Ale od tego czasu nie mam najmniejszych powodów aby się na nich skarżyć.

Nie chciało mi dzisiaj się szkoły oprymować. Tym bardziej, że telefon dopiero rano znalazłem w kieszeni kurtki. Ale, jak numer powtórzą? Chociaż tylko raz w okolicach Nowego Roku organizują podobną siurpryzę.

Czyli, do siego roku.



Komentarze:

Stary

Ale osochoźi?
Studentów się Pan czepiasz?
Że raz do roku sobie głośniej pośpiewają?
Pan się ciesz, że tylko raz do roku.
No.

Pozdrawiam śpiewająco
Radek

PS.
Gdzie słyszysz śpiew tam wstąp.
Tam dobre serca mają.
Źli ludzie, uwierz mi,
ci nigdy nie śpiewają.

Radecki
(2010-01-16 21:50:21)

Z tą autostopowiczką skojarzyły mi się słowa...

...z Metra:

“Jestem na gigancie. Nawet nie wiecie, co to jest gigant… Normalnie, uciekłam z domu. Tu mnie nie znajdą. Zobaczą mnie dopiero w telewizji, na ekranie. Może wreszcie mnie zauważą. Z resztą, nie wiem, czy będzie mi to pasować, jak będę sławna…”

Marzenia i pragnienia mlodych są wciąż takie same, nie? Niech mnie zauważą.

A na przystankach to i ja śpiewam, ale głównie z rodzeństwem i zawsze na trzeźwo :)

Pozdrawiam…

Mida
(2010-01-17 00:32:36)

przepisy

Zgodnie z art.14 ust.1 pkt 1 ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. z 2007 roku Nr 70, poz. 473 z późn. zm.) zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych na terenie szkół oraz innych zakładów, placówek oświatowo-wychowawczych i opiekuńczych. Art.43 ust.1 wyżej wymienionej ustawy wprowadza odpowiedzialność karną za czyn polegający na sprzedawaniu lub podawaniu napojów alkoholowych w wypadkach, kiedy jest to zabronione. Przestępstwo to jest zagrożone karą grzywny. Powyższe regulacje stosuje się do wszystkich obszarów życia szkolnego, w tym również okazjonalnych uroczystości w dni wolne od nauki. Dotyczą one także organizowanych w szkołach innych imprez okolicznościowych dla osób dorosłych.

Możesz się czepić i masz podpórkę prawną.

Tylko zapytaj się dyrekcji szkoły jakie ma możliwości dofinansowania placówki, bo to, że gmina daje za mało jestem niemal pewny. U mnie w tym roku pierwszy raz od kilku lat nie było sylwestra. Przez kilka lat było kulturalnie, sylwester wyrobił sobie nawet markę. (głównie wyśmienitej kuchni). życzliwi nie śpią. Dyrekcja dostała zakaz odgórny. Kilka tysięcy ubędzie z budżetu. Do tej pory harcerze dostali mundury, a chór stroje i instrumenty. Odremontowano świetlicę, w której wstawiono kominek. Pojawiły się ławeczki na korytarzach, żeby dzieciaki nie siedziały na ziemi oczekując na lekcje. O drobiazgach w kuchni czy sali gimnastycznej nie wspomnę.

sajonara
(2010-01-17 10:38:14)

Radku!

Śpiewy też bardzo lubię. Ale, kiedy już wstąpiłem. Kiedy zaś nie, też. Pod warunkiem, że mnie nie wyrywają ze snu. I że to śpiewy a nie mechaniczne decybele.

Ale przytoczona przez Ciebie piosenka niesie treść dla mnie też oczywistą.

Pozdrawiam wzajemnie.

Stary
(2010-01-17 11:03:53)

Mido!

Moja autostopowiczka była chyba dużo mniej zbuntowana i nie zdradzała poczucia krzywdy. Zbyt była bystra i pogodna. Miała więc dystans do siebie też.

A śpiew jest wszędzie na miejscu. I zawsze się z przyjemnością słyszy radość wyrażaną zarówno w formie śpiewu jak i śmiechu, gdziekolwiek. Jak wynika z potrzeby ducha a nie chemicznych reakcji.

Pozdrawiam wzajemnie.

Stary
(2010-01-17 11:10:50)

Sajonaro!

Niestety. Wszystko, stosowane w miarę ma zbawienne skutki, przesadzone szkodzi. Szkoły, miejsce zdobywania wiedzy i instytucja wychowawcza, nie powinny więc przesady uprawiać. A całkowity zakaz organizowania imprez, które integrują rodziców i nauczycieli też jest przedobrzony.

Myślę, że “moja” szkoła ustawiła się na skrajnym biegunie spychając twoją na jej podobne na przeciwny. Wydaje się też, że tych “moich” szkół tak dużo nie ma. Może to zresztą zależy od nastawienia rodziców?


Stary
(2010-01-17 11:17:39)

Stary

W mojej szkole to nie był sylwester integrujący kadre z rodzicami. W zasadzie nauczyciele pomagali przygotowywać, ale mało kto się bawił. Bawiło sie raczej środowisko, ale tez ludzie z okolicy wcale nie najbliższych zjeżdżali. Raz dyrekcja przesadziła i sprzedała wejsciówki kto tylko chciał. Było 350 osób. Za ciasno. 250 to liczba w sam raz. Chętnych zawsze nadwyżka. Nigdy nikt się nie schlał, nie było rozróby, a jednak kogoś bolało. Paragraf odkopał.

sajonara
(2010-01-18 17:20:15)




Stary

notki:

Fatum
(2010-02-03 14:09:30)
komentarze: 6

Omnipotencja
(2010-02-02 17:24:00)
komentarze: 9

Ulung
(2010-02-01 21:57:06)
komentarze: 9

Monidło
(2010-01-31 13:33:42)
komentarze: 8

Karlusy
(2010-01-29 16:31:51)
komentarze: 16

Cug
(2010-01-28 09:09:18)
komentarze: 34

Międzymorze
(2010-01-27 09:16:01)
komentarze: 9

Zamiennik
(2010-01-24 10:12:15)
komentarze: 12

Przykład
(2010-01-21 10:00:22)
komentarze: 28

Los
(2010-01-18 12:07:34)
komentarze: 7

Noworoczność
(2010-01-16 13:52:27)
komentarze: 7

 » więcej