Konsekwencja
2010-01-14 09:59:32 - Stary
Tagi: kultura
Seriale, trzymające w swych szponach wielu z nas, to swoista kopalnia spostrzeżeń. Najszacowniejszy z nich: “Piękni i bogaci” czy po polsku “Moda na sukces” był, według Kuby Wojewódzkiego chyba jeszcze w kamieniu wyciosywany. Teraz osiągnął ponad pięć tysięcy odcinków przebijając tym różne Teksasy, Dallasy czy Izaury. Ta ostatnia, z durnymi paru setkami odcinków, z czego Europie sprzedano osiemdziesiąt aby wojny europejsko brazylijskiej uniknąć [nie moje] to zwyczajne miki albo pan Pikuś.
I w tym wszystkim chodzi nie o jakiś sens czy o to aby cokolwiek przekazać ale aby budzić najprymitywniejsze emocje. Dlatego ich twórcy się specjalizują w rozciąganych na wiele odcinków scenach ślubów – to adresowane głównie do kobiet, gdyż mężczyźni źle odbierają sceny utraty kawalerstwa – pogrzebów, wyznań, oczekiwania. I trzeba przyznać twórcom “Pięknych i bogatych”, że oszczędność posunęli do skrajności. Zatem każdy z głównych bohaterów się już z każdym, odmiennej jednak płci, kilkakrotnie żenił, prawie każdy zaś umierał a niektórzy byli porywani przez arabskich szejków do haremów – to ci, którzy właśnie odgrywali kobiety – gdzie jednakże wytrwali w cnocie.
Przy tym reżyseria, wspierająca się długimi monologami wyjaśniającymi karkołomne sytuacje psychologiczne i motywującymi najbardziej nieprawdopodobne reakcje, potrafi zaskoczyć każdego widza. A latynoskie seriale, z mentalnością swych bohaterów na poziomie polskiej prowincji międzywojennej, dodają tu niezapomnianych smaczków “Murka zredukowanego” w egzotycznym wymiarze. Przy tym nienagannie zesznurowana obfitość tamtych gwiazd, ich strażacko czerwone usta, czerń lub platynowa biel włosów podsuwają skojarzenia, daleko odbiegające od małomiasteczkowej moralności latynoskich div.
Kicz w najbardziej wyzywającym wymiarze z możliwych. I kiedy po raz pierwszy obejrzałem Izaurę, w której grająca główną rolę “murzynka” miała więcej cech europejskich jak udający jej białego prześladowcę szwarccharakter pomyślałem, że kretynizm naszych peerelowskich “Daleko od szosy” czy innych dzieł propagujących ówczesne gwiazdy ekranu nie jest wcale tak oczywisty. Podobnie jak obecnych “M jak miłość” czy innych “Złotopolskich“, promujących współczesne, nasze divy. Kiedy zaś media doniosły, że liczba dzieci, którym rodzice nadawali imiona bohaterów tych okropieństw nieustannie rośnie, zacząłem sobie uświadamiać, że prawo Kopernika – Greshama dotyczy także kultury.
I obrońcy naszej tożsamości przed rozpuszczeniem jej w ogólnoeuropejskim kotle, są zdaje się głównymi konsumentami tego rodzaju produkcji. Czyli walczą z małym kotkiem wpuszczając do siebie tylnymi drzwiami tygrysa.
Ale tu się nie uświadczy homoseksualnej czy ateistycznej lub innej nieprawomyślności. Tu jest tylko czysta głupota.
Komentarze:
|
pobono
via seriale maja promować energetykę atomową
Ciekawe, prawda?
pozdrawiam
max
(2010-01-14 14:54:37)
|
|
Maxie!
Uchowaj Boże! Przecież się ludzie od tego odżegnają. Z wyjątkiem kucharek, oczywista oczywistość.
Pozdrawiam wzajemnie.
Stary
(2010-01-14 16:27:16)
|
|
heh
Ja tam nie wiem, czy to prawda, znaczy z tym rozpuszczaniem kultury, tożsamości i w ogóle.
Jest to prawdopodobne.
Ale są też inne rzeczy ciekawe robione.
A ja ostatnio taki jeden serial własciwie ogladam.
Raz na tydzień jest, więc dużo się nie rozpuszczam ;-)
Serial angielski jest z informatykami w rolach głównych.
I być może dlatego mi się podoba.
Choć informatykiem w sumie to ja nie jestem…
Ale tu próbka mała:
http://www.youtube.com/watch?v=5jwJ17NpIR0&NR=1
pzdr
Jacek Ka.
(2010-01-14 16:44:03)
|
|
Jacku!
Seriale już się tak rozbudowały, że przybierają przeróżne oblicza. Te, które trwają kilka odcinków i opowiadają jakąś spójna historię, są czymś zupełnie innym od wieloletnich sag układanych przez autorów, którzy w żadnym razie nie są tak utalentowani jak Mann. Tomasz.
I potem, co ma wymyślić autor scenariusza, kiedy codziennie musi zdążyć z jednym odcinkiem a w dodatku nie może powodować kosztów?
Moja wnuczka była na etapie wymyślania bajek podczas naszych wspólnych jazd samochodem ze szkoły na obiad i potem basen czy szkoły muzycznej. I nie mogłem się wyłgać z kontynuowania jej opowieści, kiedy jej zabrakło konceptu twierdzeniem, że może za skrzyżowaniem mi pozwoli kończyć. Musiałem natychmiast opowiadać dalej. Mówiłem więc, że w tym momencie spadła na podłogę największa w domu lampa. I dziecko natychmiast podejmowało wątek za dobrą monetę przyjmując moje twierdzenie, że akcję należy ożywiać katastrofą. Ale ile katastrof można w jeden odcinek wpakować?
Stary
(2010-01-14 16:53:39)
|
|
Tasiemce, a seriale
to dwie różne kategorie.
Serial o zamkniętych ramach może być frapujący. Ja namiętnie czekam na kolejny odcinek Układów (Polsat w niedziele o 22ej). Rewelacyjny serial o manipulacjach ze świetną Glenn Close.
Tasiemce to zmora, bo tam po pewnym czasie każdy już wszystko przeżył i trudno wymyślić nowa konstelacje.
Pamiętam jak ładnych parę lat temu jeden z aktorów przyznawał, ze taki tasiemiec to ciężka robota, bo jak się już wypowie kwestię to potem jeszcze reżyser filmuje przez 5-7 sekund. I co tu zagrać? W żargonie nazwano to pardon “jebanie g’lazami”
Jak wpadłem ostatnio na Złotopolskich to z zaciekawieniem oglądałem co sie dzieje na zapleczu i podziwiałem to “jebanie g’lazami” Jest to ratunek gdy jest się niechcący przymuszony do obcowania z tym gatunkiem rozrywki.
sajonara
(2010-01-17 10:50:07)
|
|
Sajonaro!
Ale tu się jeszcze jawi aspekt nawyku. Jak kawa o określonej porze dnia tak te same twarze na ekranie się stają niezbędnym elementem codzienności. I potem już nie bardzo się patrzy co tam oni właściwie robią.
A seriale, omawiające konkretny temat mają też silny walor edukacyjny. Czyli rzecz nie jest wcale zdatna do ganienia jej w czambuł.
A “jebanie oczami” pamiętam z wywiadów telewizyjnych, których w swoim czasie udzielałem mnóstwo. Zawsze operator prosił na koniec aby trochę posiedzieć bez słowa, co mu da możliwość nakręcenia materiału do wypełnienia ewentualnych luk montażowych. I tutaj się jawiła niesamowita liczba możliwości.
Koleżanka, dziennikarka, pokazała mi kiedyś takie wycinki. Osobno. Niektóre były porażające. Ludzie mający świadomość, że będą pokazywani publicznie, nie będąc aktorami zachowują się czasem aktorsko. Cudo. Dobrze to na wszelki wypadek wiedzieć.
Stary
(2010-01-17 11:29:52)
|
|
|
|
Stary
notki:
Fatum
(2010-02-03 14:09:30)
komentarze: 6
Omnipotencja
(2010-02-02 17:24:00)
komentarze: 9
Ulung
(2010-02-01 21:57:06)
komentarze: 9
Monidło
(2010-01-31 13:33:42)
komentarze: 8
Karlusy
(2010-01-29 16:31:51)
komentarze: 16
Cug
(2010-01-28 09:09:18)
komentarze: 34
Międzymorze
(2010-01-27 09:16:01)
komentarze: 9
Zamiennik
(2010-01-24 10:12:15)
komentarze: 12
Przykład
(2010-01-21 10:00:22)
komentarze: 28
Los
(2010-01-18 12:07:34)
komentarze: 7
Noworoczność
(2010-01-16 13:52:27)
komentarze: 7
|
|