3
2010-01-07 22:37:12 - odys
Tagi: Radio, Program Trzeci, karuzela, media, władza
Nie jest to za bardzo na bieżąco, brak też mi chęci, sił i czasu na szukanie nazwisk, dat i wygrzebywanie szczegółów okoliczności. Dlatego będzie bardzo blogowo, niemal w stylu Grzesia (tylko gorzej, bo nie jestem Grzesiem). Dużo słów, a treść między nimi, jeśli w ogóle.
Zmienił się dyrektor III Programu Polskiego Radia.
Odwołano piastującą to stanowisko dotąd Magdę Jethon.
Powinienem się cieszyć. Przecież byłem wśród tych, którzy byli poważnie zaniepokojeni, gdy półtora roku temu wśród głośnych protestów i demonstracji wsadzono ją na stołek, z którego zrzucono Skowrońskiego. Dziś karta w mediach publicznych się odwróciła i ci sami ludzie, których wyrzucono z Zarządu dwa lata temu, teraz odzyskują media raz drugi. Tylko, że cztery lata temu był to układ PiS z przystawkami, a dziś z SLD.
Nie cieszę się.
Obawy, które towarzyszyły mi wówczas — dziś są jeszcze silniejsze.
Na Trójce wyrosłem. To radio grało w kuchni u mamy, gdy budziłem się z południowej drzemki. Pamiętam dźwięk sygnałów radiowych (dżingli) mieszający się z zapowiadającymi obiad stukami naczyń — dźwiękom tym towarzyszy rozproszone światło słoneczne błyskające w naświetlu zamkniętych drzwi kuchennych, które widziałem przez uchylone drzwi naszego, dzieci, pokoju…
Dziś wiem, że w latach osiemdziesiątych chyba tylko tego dało się słuchać. I dowiaduję się też, że to już nie była owa legendarna, pierwsza Trójka.
W latach 90 wybuchła komercyjna wolność. Była tak świeża, tak nowa, błyszcząca atrakcyjnością — że Polskie Radio poszło u mnie, dzieciaka, w odstawkę. Nowe radiostacje były bardzo różnorodne, tworzone przez ludzi z pomysłami, z misją — także z charyzmą. Zetka Wojciechowskiego, kolejne radia robione przy udziale Manna… Dziś szyldy Zetki, Wawy, Koloru — pachną czystą komercyjną sieczką. Nie ma śladu po radiu Jazz. Okazało się, że wolnym rynkiem władają bezlitosne prawa określone już przez Kopernika — gorszy pieniądz wypiera lepszy. W końcu miedziaki zastąpił papier.
Do Trójki wróciłem gdy była już passe. Dryfowała na resztkach legendy. Średnia wieku młodej inteligencji słuchającej Programu III błądziła koło 40, a stacja z roku na rok traciła słuchalność. Próbował to ratować Kaczkowski, ale jakoś nie wyszło. Może nie zdążyło. Może nie umiał. Nie wiem.
A potem władza nad stacją została przejęta przez pragmatyków podczepionych pod Sojusz robotniczo-chłopski. To jest, pod PSLD. Dyrektor Laskowski odmłodził stację nie do poznania. Nagrano nowe dżingle, wycięto ambitne (czyt: nudne) audycje satyryczne, muzyczne… Zakrólowała plejlista i utwory radio-friendly. Argument o młodzieńczości, nowoczesności, słuchalności, rosnących przychodach z reklam, a malejących wpływach z abonamentu był uzasadnieniem każdej kastracji ramówki.
W tym czasie słuchałem kilku stacji. Było jeszcze radio Jazz, a wybór między komercją a la Laskowski, a tą wolnorynkową nie był taki znów kontrastowy.
Z pewnym smutkiem pogodziłem się, że media publiczne to mrzonka, a dziejową konieczność w mediach stanowi komercha. To wtedy przestałem oglądać tv. I wówczas uwierzyłem, że publiczne media trzeba sprzedać — co będzie z pożytkiem dla wszystkich. Wolność, równość, liberalizm.
Gdy PiS przejął media, patrzyłem z niesmakiem. Znów to, co było, tylko inni kolesie, pomyślałem. A tu — taka niespodzianka.
Skowroński okazał się geniuszem Trójki. Mann, Wasowski, Kaczkowski, oraz nowi ciekawi dziennikarze muzyczni (dr Wilczur); słuchowiska, reportaże, kultura — wszystko w normalnych godzinach, nie w środku nocy! Do tego publicystyka od lewej do prawej, rzeczywiście interesująca, wyważona, nienachalna. A mówię o momencie, w którym niemal wszystkie media umocniły się na z góry upatrzonych pozycjach. Ten z nami — ten przeciw nam!
I — to wszystko nie spowodowało stoczenia się w jakąś rynkową niszę. Bożek słuchalności nie odwrócił się, gdy przestano mu składać ofiary z inteligencji słuchaczy. Byłem i jestem — pod wrażeniem.
Przez kierownictwo Skowrońskiego zmieniłem całkowicie przekonanie o mediach publicznych — dziś wiem, że się da. I wiem, że warto.
Dlatego naprawdę wkurzyło mnie polityczne utrącenie Skowrońskiego. Tak tak, wiem, sam sobie podpisywał nagrody czy inne premie. I został odwołany tak samo, jak powołany. Z politycznego klucza. Z układu. Ale ludzie, ten gość zawrócił publiczną rozgłośnię znad przepaści!
Trzeba przyznać, znaleziono wówczas uzasadnienie odwołania błyskotliwego dyrektora. I zastąpiono go postacią, której z pewnością nie można było zarzucić spadochroniarstwa i złych intencji wobec stacji. Jethon znała załogę, sporą część życia przepracowała w Trójce, dzieląc ze stacją własne sukcesy. Mimo rejtanowskich trzaśnięć drzwiami Karnowskiego, Jachowicza i przede wszystkim Wasowskiego — udało się jej utrzymać zespół. Mimo dramatycznej zapaści finansowej (załamanie abonamentu i kryzys na rynku reklam) udało się też utrzymać wysokie loty. W udany sposób sięgnięto po największy kapitał — wiernych słuchaczy, którzy sypnęli groszem na swój program. Zorganizowanie Klubu Przyjaciół Trójki jest niewątpliwym sukcesem pani dyrektor.
Dziś Jethon znika z dnia na dzień i nikt z decydentów nawet nie szuka uzasadnienia.
Dyrektorem zostaje gość, którego nazwisko słuchaczom Trójki jest obce.
Cóż, jest za to z bieżącego układu.
Za rok układ się zmieni. Po wyborach prezydenckich będzie nowe rozdanie. Jedni urosną w siłę, drudzy osłabną. Prawdopodobnie przejdzie nowa ustawa medialna, kto wie, może nawet poprawka zapisów konstytucji o KRRiTV i zmienią się wszystkie władze.
W końcu może wrócę do melancholijnego przekonania, że lepiej to sprzedać, będzie mniej sukna do darcia. Choć żal pozostanie.
Dlatego zgadzam się z Leskim, gdy pisze, że protesty przeciw katarowi w lewej lub prawej dziurce nosa są na nic, jeśli nie leczy się przyczyn choroby.
Ale nie zgadzam się, że nie trzeba płakać po Jethon. Trzeba, tak jak po Skowrońskim.
Bo robili dobre radio. I — tak! — dzięki nim ta stacja się podniosła z dna upadku.
Tylko, że do tego, to ja już przekonać Krzysztofa nie potrafię. Choćby dlatego, że ja tego radia słucham, a on nie. Więc każdy z nas wie swoje.
|